Dni Łotwy za nami. W niedzielę zaczęliśmy o 15.00 prelekcją o polskich tłumaczeniach literatury łotewskiej. Okazało się, że "Ballada o błękitnym wielorybie", którą mamy w KBK to jedna z zaledwie kilku antologii łotewskiej poezji. O 16.00 była gra w Novussa pod okiem Svetlany i jej męża. Swoją drogą Svetlana przygotowała też coś do zjedzenia (m.in. moje ulubione piradzini).
Drugiego dnia przyszło trochę więcej osób. Pojawiła się nawet Łotyszka, która wcześniej od dwóch osób słyszała o KBK i w końcu miała dobry pretekst by przyjść. Kolejna okazja będzie za miesiąc - z okazji Dnia Proklamowania Republiki Łotewskiej. Jest nawet szansa, że będzie nas więcej niż rok temu.
Dni Łotwy się udały. Nie zmienia to jednak faktu, że kumulacja imprez jest męcząca i robię coś takiego w drodze absolutnego wyjątku. Zresztą są efekty uboczne, bo po raz pierwszy od lipca nie zrobiłem plakatu z wyprzedzeniem. Zawiśnie w oknie dopiero w poniedziałek.
A tymczasem... wybory w Krakowie wygrał Łukasz Gibała. Dla KBK niewiele to zmienia bo trzymamy się z dala od miasta. Jest to jednak ciekawa historia człowieka, który próbował, próbował i w końcu mu się udało.
Kronikarski obowiązek każe mi również odnotować, że przekroczyłem poziom 137K HP, co daje mi 180 pozycję w rankingu Hive Poweru. 140K jest już blisko...



