
Wczoraj dość spontanicznie wybraliśmy się z żoną na pizzę, ale na miejscu okazało się, że nasza ulubiona miejscówka z niewiadomych powodów jest zamknięta. Zmuszeni do zmiany planów, trafiliśmy do samego centrum Mons, gdzie na szczęście działa inna sprawdzona i w pełni akceptowana przez nasze neapolitańskie kubki smakowe pizzeria. Po przyjęciu tak solidnej dawki kalorii koniecznie musieliśmy zrzucić trochę balastu, stąd decyzja o popołudniowym spacerze po mieście połączonym z polowaniem na słonie. Przy okazji, oprócz kolorowych figur, natknęliśmy się na niezwykle ekscentryczną parę wyprowadzającą psy – widok ten budził szczery uśmiech u każdego, kto ich mijał.
[ENG] Yesterday, we spontaneously decided to go out for pizza, but it turned out that our favorite spot was closed for some unknown reason. Forced to pivot, we headed into the center of Mons, where there’s another proven pizzeria fully approved by our Neapolitan taste buds. After packing in that many calories, we absolutely had to get moving, which led to a stroll around Mons to hunt down some elephants. Along the way, besides the colorful statues, we crossed paths with a rather eccentric couple walking their dogs, bringing a smile to the face of everyone who saw them.
Po prawdzie tych słoni wcale nie trzeba jakoś specjalnie szukać, bo stoją dosłownie wszędzie i trudno ich nie zauważyć. Władze Mons naprawdę postarały się w tym roku, przygotowując masę letnich atrakcji dla mieszkańców i turystów. Jeden z placów, który na co dzień okupują rzesze studentów, zamieniono w ogromny plac zabaw. Znalazło się tam wszystko: od klasycznej piaskownicy, przez stanowiska do strzelania z łuku i minigolfa, aż po gigantyczną szachownicę. Z kolei na Grand Place stanęła wielka karuzela oraz scena taneczna, a całą tę przestrzeń otaczają stylowe klomby z żywymi kwiatami i drzewkami, które teoretycznie mają przetrwać do końca lata. Niesamowite, jak szybko zmienia się to miasto – jeszcze kilka dni temu w tym samym miejscu stały gigantyczne telebimy, a plac tętnił życiem jako oficjalna strefa kibica „Czerwonych Diabłów”.
[ENG] Truth be told, you don’t even have to look for these elephants—they are literally everywhere, and you can’t possibly miss them. The city authorities have really outdone themselves, setting up a whole bunch of summer attractions for residents and tourists alike. One of the squares, usually packed with crowds of students, has been transformed into a massive playground with activities for kids of all ages—ranging from a sandbox and archery to mini-golf and a giant chessboard. Meanwhile, the Grand Place features a massive carousel and a dance stage, all surrounded by lush flowerbeds and trees that are theoretically supposed to last all summer. It's wild to think that just a few days ago, this exact spot was dominated by giant screens serving as the official fan zone for the "Red Devils."
Dla przypomnienia: określenie „Czerwone Diabły” to oczywiście popularny przydomek reprezentacji Belgii w piłce nożnej. Przed mistrzostwami koncern Coca-Cola wypuścił nawet limitowaną serię napojów z etykietą „Devils Time”. Pamiętam, że wywołało to paniczną reakcję pewnej Amerykanki na jednej z grup na Facebooku. Kobieta z pełną powagą grzmiała w swoim poście, że koncern oficjalnie promuje... czczenie szatana. Cóż, jak widać, marketing sportowy czasem potrafi przerosnąć najśmielsze oczekiwania!
[ENG] For context, "Red Devils" is the popular nickname for the Belgian national football team. Ahead of the tournament, Coca-Cola even launched a campaign featuring "Devils Time" on their labels. This apparently triggered a hysterical critique from an American woman in a Facebook group, who dead-seriously claimed that the concern was actively promoting Satan worship. Well, I guess sports marketing works in mysterious ways!

_This report was published via Actifit app ([Android](https://bit.ly/actifit-app) | [iOS](https://bit.ly/actifit-ios)). Check out the original version [here on actifit.io](https://actifit.io/@browery/actifit-browery-20260718t052746915z)_








