
Świąteczny wtorek w Brukseli. Z okazji święta narodowego Belgii wybraliśmy się w odwiedziny do córki, żeby zjeść wspólny lunch i przy okazji poczuć tę wyjątkową, świąteczną atmosferę w samym środku lata. Kiedyś, dawno temu, byliśmy już w stolicy 21 lipca i bardzo nam się podobało. Tym razem wrażenia były mieszane. O ile lunch z córką i jej chłopakiem wyszedł wyśmienicie, o tyle późniejszy spacer po mieście przypominał raczej błądzenie po labiryncie w desperackim poszukiwaniu wyjścia.
[ENG] A festive Tuesday in Brussels. To mark Belgian National Day, we headed over to visit our daughter for a joint lunch and to soak up that special holiday atmosphere in the middle of summer. A long time ago, we were in Brussels on July 21st and really enjoyed it. Yesterday was a bit of a mixed bag. While the lunch with our daughter and her boyfriend was fantastic, the stroll through the city afterward felt more like wandering through a maze in search of an exit.


Wszystko przez to, że trafiliśmy do samego centrum dokładnie w momencie, kiedy przed Pałacem Królewskim ruszała oficjalna parada. Większość ulic w tych rewirach została szczelnie pozamykana i musieliśmy bez końca szukać alternatywnych przejść. Zwykle trasa z mieszkania córki w okolice Grand Place to przyjemny, trzykilometrowy spacer. Tym razem nasz licznik dobił do blisko ośmiu kilometrów! Wejście do Parc de Bruxelles okazało się wręcz pułapką bez wyjścia – w czasie trwania defilady otwarte było tylko jedno ciasne przejście, które służyło jednocześnie za wejście i wyjście dla tłumu ludzi.
[ENG] It was all because we hit the city center at the exact moment the parade was kicking off in front of the Royal Palace. Most of the streets in that area were completely blocked off, forcing us to constantly hunt for alternative routes. Usually, the walk from our daughter’s apartment to the Grand Place is a pleasant three-kilometer stroll. This time, our step counter hit nearly eight! Entering the Parc de Bruxelles turned out to be almost a dead-end trap, as during the parade only one narrow passage was kept open, serving as both the entrance and the exit for the crowd.



Jedyną rzeczą, z której naprawdę się cieszyliśmy, był fakt, że nie przyszło nam do głowy jechać do centrum samochodem. To byłaby misja absolutnie niewykonalna, która kosztowałaby nas tony nerwów. Auto zaparkowałem zupełnie za darmo (w dni wolne i święta nie pobierają opłat) bezpośrednio pod kamienicą córki, a całą resztę dystansu pokonaliśmy tradycyjnie – na własnych nogach.
[ENG] The only thing we were truly grateful for was that we hadn't been crazy enough to drive into the city center. That would have been a mission impossible and a total nerve-wrecking nightmare. Instead, I parked for free (parking is free on public holidays) right outside our daughter's apartment building, and we covered the rest of the distance the old-fashioned way—on foot.





_This report was published via Actifit app ([Android](https://bit.ly/actifit-app) | [iOS](https://bit.ly/actifit-ios)). Check out the original version [here on actifit.io](https://actifit.io/@browery/actifit-browery-20260722t091438810z)_








