To był wyjątkowo męczący dzień, a wszystko przez to, że po nocnym dyżurze zdołałem przespać zaledwie dwie godziny – już o 11:00 miałem bowiem wyznaczoną wizytę u lekarza. Koniecznie chciałem załatwić tę sprawę jeszcze przed sobotnim wyjazdem do Polski, a to był jedyny wolny termin. Przy okazji przypomniałem sobie, że w serwisie czeka na mnie rower i najwyższa pora go odebrać. Pojechałem na miejsce i zaliczyłem niezłą wtopę: byłem tak otumaniony brakiem snu, że... nie rozpoznałem własnego sprzętu! Serwisant zaprowadził mnie na zaplecze, gdzie stało raptem siedem czy osiem jednośladów, a ja w tym małym gronie nie potrafiłem wskazać swojego. Przez moment byłem wręcz przekonany, że go zgubili, i zrobiło się dość niezręcznie. Dopiero gdy mechanik wszedł tam po raz drugi i palcem pokazał na mój rower, dotarło do mnie, co się dzieje. Byłem dziś wyjątkowo nie w sosie.
[ENG] An utterly exhausting day, mostly because I managed barely two hours of sleep after my night shift, having had a doctor's appointment scheduled for 11:00 AM sharp. I was determined to wrap that up before heading out to Poland this Saturday, and that was literally the only slot available. On the way, I remembered my bike was ready at the repair shop and overdue for pickup. I drove over and ended up committing an embarrassing blunder: I was so completely sleep-deprived that I couldn't even recognize my own bike! The mechanic led me into the back where maybe seven or eight bikes were parked, and I completely blanked, unable to spot mine. I genuinely began to fear they had lost it, and the mood turned rather awkward. It wasn't until he walked back in and literally pointed right at it that reality clicked. My brain was operating on complete fumes.
Po powrocie do domu upiekłem croissanty z „puszki”. Kilka dni temu wypatrzyliśmy z żoną ten wynalazek na sklepowej półce i z czystej ciekawości wrzuciliśmy go do koszyka. Dostępny był w dwóch wariantach: klasycznym bez dodatków (6 sztuk) oraz z czekoladą (4 sztuki). Upiekłem wersję maślaną, ale zapomniałem sfotografować opakowanie przed otwarciem, stąd na zdjęciu widać tubę po tych czekoladowych. Sam proces jest banalnie prosty: wystarczy rozwinąć tekturową puszkę, rozwinąć wstępnie rozwałkowane ciasto z zaznaczonymi liniami cięcia, zwinąć rogaliki, posmarować roztrzepanym jajkiem, wrzucić do piekarnika i voilà – gotowe. Efekt? W smaku co najwyżej mocno przeciętne.
[ENG] Back home, I baked some ready-to-bake canned croissants. A few days ago, my wife and I spotted this novelty on the supermarket shelves and bought a couple out of sheer curiosity. They offered two varieties: plain (6-pack) and chocolate-filled (4-pack). I baked the plain ones today, but forgot to snap a picture of the packaging before popping the can open, which is why the photo features the chocolate canister instead. The process couldn't be simpler: you pop the pressurized tube, roll out the pre-perforated dough, shape the croissants, brush them with egg wash, pop them in the oven, and voilà—done. The verdict? Mediocre at best.
_This report was published via Actifit app ([Android](https://bit.ly/actifit-app) | [iOS](https://bit.ly/actifit-ios)). Check out the original version [here on actifit.io](https://actifit.io/@browery/actifit-browery-20261006t214524337z)_



