scrobble.life
Polish HIVE

Potwór na żołdzie mocarstw, czyli „Rzeźnik z Lyonu” Marcela Woźniaka

1.jpg

Nie wiem dlaczego, ale w tym roku wyjątkowo często trafiają w moje ręce książki bezpośrednio lub pośrednio nawiązujące do koszmaru II wojny światowej i brunatnej okupacji Europy. Okrucieństwa Klausa Barbiego – osławionego „Rzeźnika z Lyonu” – odbiły się echem również nad Wisłą. Choć w okupowanej Polsce mieliśmy dziesiątki równie zwyrodniałych oprawców, przez co nazwisko Barbiego nie wryło się w naszą pamięć tak mocno jak Hans Frank, Rudolf Höss czy Josef Mengele, to jego życiorys jest porażającym świadectwem powojennej hipokryzji.

Marcel Woźniak podjął się trudnego zadania: napisał fabularyzowaną biografię jednego z największych zbrodniarzy wojennych we Francji. Dowódca Gestapo w Lyonie „zasłużył” na swój przydomek bezgranicznym sadyzmem, torturami, gwałtami i masowymi mordami. Autor prześledził drogę tego potwora od wczesnego dzieciństwa aż po jego śmierć.

Klaus Barbie dożył 77 lat. Sprawiedliwość upomniała się o niego dopiero po czterech dekadach. I to zdecydowanie za późno.

Od przegranej wojny po terror w Lyonie

Klaus przyszedł na świat w 1913 roku. Jego ojciec wrócił z I wojny światowej okaleczony i zgorzkniały, a w rodzinnym domu rządziły frustracja oraz narodowa uraza. Młody Barbie dorastał w cieniu Traktatu Wersalskiego i gospodarczego upadku Republiki Weimarskiej – w idealnym środowisku, które nazistowska ideologia zagospodarowała z chirurgiczną precyzją.

W 1935 roku wstępuje do SS i błyskawicznie pnie się w hierarchii: bezwzględność, pedantyczna skrupulatność i lodowata inteligencja czynią z niego idealnego funkcjonariusza machiny terroru. W 1942 roku ląduje w Lyonie jako szef Sipo-SD. Choć reżim Vichy oficjalnie kolaboruje z Niemcami, to właśnie Lyon jest sercem francuskiego ruchu oporu (Résistance). Miasto pod rządami Barbiego zamienia się w krwawą łaźnię. Woźniak drobiazgowo przybliża czytelnikowi te doskonale udokumentowane zbrodnie, które dekady później stały się podstawą aktu oskarżenia.

Amerykański parasol i boliwijski biznesmen

W sierpniu 1944 roku Lyon zostaje wyzwolony, a Barbie zapada się pod ziemię. Najpierw ukrywa się w Niemczech, a chwilę później... rozpoczyna blisko dziesięcioletnią współpracę z amerykańskim wywiadem. Amerykanie doskonale wiedzą, kim jest ten człowiek. Chronią go bez mrugnięcia okiem, bo okazuje się bezcennym źródłem wiedzy o sowieckich siatkach szpiegowskich i komunistycznych strukturach we Francji. Kiedy Paryż zaczyna coraz mocniej deptać mu po piętach, to właśnie służby USA pomagają mu uciec tzw. „szczurzym szlakiem” przez Włochy i watykańską siatkę biskupa Aloisa Hudala (tego samego, który ułatwił ucieczkę Mengelemu) prosto do Boliwii.

W Ameryce Południowej Klaus Barbie przepoczwarza się w Klausa Altmanna – szanowanego biznesmena z La Paz. Żeni się, zakłada rodzinę i przez ponad dwadzieścia lat żyje w luksusie i spokoju. Choć francuskie sądy skazują go zaocznie na śmierć w 1952 i 1954 roku, Barbie śpi spokojnie. W Boliwii szybko znajduje wspólny język z lokalnymi juntami wojskowymi i służbami specjalnymi, pomagając w polowaniach na lewicowych partyzantów (wiele wskazuje na to, że przyłożył rękę do schwytania Che Guevary w 1967 roku).

Zwrot akcji następuje dopiero na początku lat 70., gdy zbrodniarz zostaje zdemaskowany na zdjęciu w prasie przez bezkompromisowych łowców nazistów, Serge'a i Beate Klarsfeldów. Po wieloletniej batalii dyplomatycznej i politycznym przewrocie w La Paz, w 1983 roku Barbie zostaje wreszcie wydalony do Francji. Jego proces w Lyonie w 1987 roku wstrząsa opinią publiczną na całym świecie. Wstrząsające zeznania ocalałych ofiar po raz pierwszy wybrzmiewają publicznie. Wyrok mógł być tylko jeden: najwyższy wymiar kary, czyli dożywocie.

Moje wrażenia – Ważna, przerażająca i bezwzględnie konieczna

Po lekturze „Anioła Śmierci” Betiny Anton o Mengelem sięgałem po „Rzeźnika z Lyonu” z poczuciem, że znam ten schemat: nazista meldujący się na bezpiecznym kontynencie, bezradność wymiaru sprawiedliwości i spóźnione rozliczenie.

A jednak historia Barbiego uderza w zupełnie inne, o wiele bardziej bulwersujące struny. Barbie nie ukrywał się w dżungli jako przerażony cień. On przez lata aktywnie, bezczelnie służył Amerykanom za ich wiedzą i zgodą. Ta część opowieści jest dla mnie najbardziej odrażająca: nie tylko sam bezmiar gestapowskiego okrucieństwa, ale fakt, jak łatwo demokratyczny Zachód przymknął oko na rzeź niewinnych ludzi, gdy tylko zbrodniarz okazał się przydatnym narzędziem w zimnowojennej układance.

Nie będę ściemniać – to nie jest lektura do poduszki. Słowo „osobliwy” byłoby tu skrajnym eufemizmem. To książka, po której trudno zasnąć. Zeznania świadków poruszają do głębi i wymagają stalowych nerwów. Relacja Lise Lesèvre – torturowanej i wiszącej godzinami za nadgarstki w kajdankach z kolcami – to jeden z tych momentów, kiedy trzeba zamknąć książkę, wstać i wziąć kilka głębokich oddechów.

Podsumowanie

Marcel Woźniak świetnie wyważył proporcje między twardą literaturą faktu a zbeletryzowaną narracją. Taka forma pozwala wejść w emocje ofiar i dramat tamtych dni znacznie głębiej niż tradycyjne, akademickie opracowania. Przypomina nam z całą mocą: to nie jest filmowa fikcja. To wydarzyło się naprawdę.

Polecam z pełną odpowiedzialnością – nie jako lekką rozrywkę na weekend, ale jako lekturę absolutnie obowiązkową. Pamięć o tym po prostu nie może zgasnąć.

Ocena: 7/10 ⭐

2.jpg


W cyklu "Ostatnio przeczytałem" chciałbym się dzielić z wami refleksjami na temat przeczytanych (lub odsłuchanych) książek. Kryminały i powieści sensacyjne są mi zdecydowanie najbliższe, ale często sięgam po political-fiction albo książki dokumentalne, biogramy czy wspomnienia.


Comments

No comments yet — be the first.