scrobble.life
Polish HIVE

Coś się kończy, coś się zaczyna, czyli o niełatwym powrocie do Polski

2 października tego roku nastąpiło to, co planowałem już od dawna, czyli mój powrót z Norwegii do Polski. W Norwegii spędziłem 11 lat mojego życia, aczkolwiek z pewnymi przerwami, a w ostatnich dwóch-trzech latach w systemie rotacyjnym, gdzie pracowałem 6 tygodni, a potem 2 tygodnie spędzałem z rodziną w Polsce. I to właśnie rodzina – ośmioletni syn oraz żona – była moją główną motywacją do powrotu. Ale były też inne czynniki. Jednym była kwestia finansowa – w Norwegii już nie zarabia się tak dużo jak kiedyś, a w Polsce zdecydowanie się poprawiło pod tym względem. Kiedy wyjeżdżałem z kraju w 2014 roku, miałem doświadczenie stagnacji ekonomicznej poprzednich 15 lat. Niby na papierze wynagrodzenia i PKB rosły, ale w praktyce realna siła nabywcza pozostawała cały czas na podobnym, niskim poziomie. Po ogromnym boomie lat 90, Polska niestety ostro zahamowała. I dopiero od 2015 roku – kiedy ja już się poddałem i wyjechałem z kraju – nasza gospodarka zaczęła znowu realnie rosnąć, choć oczywiście już nie tak szybko jak w latach 90. Ale jednak. Teraz wydaje się, że dogoniliśmy już połowę dystansu do bogatych krajów zachodnich (zwłaszcza, że te stoją w miejscu, jeśli nawet się nie cofają). A drugi czynnik? „Chwaliłem” się już tutaj kiedyś moją skomplikowanie złamaną nogą. Co prawda zagoiła się, a ja przeszedłem rehabilitację, ale nigdy już nie wróciła do pełnej sprawności. Nie jestem w stanie biegać, mimo iż schudłem 17 kilogramów (103 obecnie ze 120 maksimum; chcę zejść do 90-kilka), bo noga nie wytrzymuje obciążeń związanych z bieganiem, po schodach muszę bardzo ostrożnie chodzić, a w ogóle maszerować, to raczej max 3 godziny, bo potem noga ulega przeciążeniu i zaczynam kuleć nawet i kilka dni. Tak więc noga zdecydowanie utrudnia mi pracę fizyczną, którą zajmowałem się w Norwegii i też musiałem myśleć o powrocie do pracy czy to umysłowej czy innej, lekkiej (np. w sprzedaży). Ale to nie w Norwegii, nie, nie. Polacy są przewidziani do innych zadań. W każdym razie dawałem radę z tą nogą nawet i w przeprowadzkach pracować, ale nieraz dawało mi to ostro w kość.

Do powrotu przygotowywałem się długo, bo trzymały mnie różne zobowiązania. Przede wszystkim wynajmowane przeze mnie podwójne mieszkanie, które miało 3-miesięczny okres wypowiedzenia oraz kilku lokatorów, którym podnajmowałem pokoje. Norweski samochód, którego nie opłacało się sprowadzać do Polski. Umowa o pracę. Mnóstwo rzeczy zgromadzonych przez lata, które musiałem przywozić na dwa wyjazdy autem, a resztę do samolotu. I wiele komplikacji po drodze, w rodzaju nieuczciwego najemcy, który zrujnował mi dużą część oszczędności przeznaczonych na powrót (trzeba było przełożyć plany i oszczędzać znowu). W końcu się jednak udało.

Teraz jestem w naszym domu w górach i szukam pracy. Tu jest prowincja, więc muszę być mniej wybredny. Może uda się coś zdalnie lub hybrydowo. Idealnie byłoby pracować znowu w wydawnictwie jak kiedyś, choćby hybrydowo – złożyłem CV do jednego z krakowskich wydawnictw, ale czy odpowiedzą? A jak nie to może w banku, albo chociaż w sklepie. W każdym razie na razie udało mi się zrobić zasadniczą część remontu mocno zaniedbanego pokoju, który teraz jest moim. Jeszcze zostały różne detale do dopieszczenia, ale da się już w nim mieszkać.

Widok na Fiord Oslo z okna pociągu w ostatni dzień pracy w Norwegii: IMG_20261001_173807435_MFNR.jpg

Flyttesalg, czyli wyprzedaż wyprowadzkowa. Dość popularny zwyczaj w Norwegii. Każdy przechodzień może coś wziąć i zapłacić apką: IMG_20260926_102035940_MFNR.jpg

Pogrzeb starego króla Haralda. Robiliśmy w ten dzień przeprowadzkę u amerykańskiego dyplomaty i na moment kulminacyjny ceremonii wszyscy zrobiliśmy przerwę: IMG_20260909_125817072_MFNR.jpg

A tu kwiaty po pogrzebie pod Pałacem Królewskim: IMG_20260910_195028299_MFNR.jpg

Comments · 5

  • @browery(78)· 4d

    Powodzenia. Na emigracji jestem z żoną i córką od dawna, za kilka lat też będę musiał zdecydować się, gdzie osiąść na prawdziwej emeryturze. Przez wiele lat myśleliśmy, że oczywisty jest powrót do Polski, ale ostatnio sytuacja się zmieniła, własny kąt w Belgii i córka, która tam się zasymilowała na dobre (od 13 roku życia tam funkcjonuje) są czynnikami, które wprowadziły pewne wątpliwości co będzie w przyszłości. Zapewne jeżeli będą wnuki, to będziemy chcieli być blisko nich.

  • @hivebuzz(74)· 4d

    Congratulations @waryszak! You have completed the following achievement on the Hive blockchain And have been rewarded with New badge(s)

    You received more than 2500 upvotes.
    Your next target is to reach 2750 upvotes.

    You can view your badges on your board and compare yourself to others in the Ranking If you no longer want to receive notifications, reply to this comment with the word STOP

  • @qurator(81)· 4d

    Manually curated by the @qurator Team. Keep up the good work!

    Like what we do? Consider voting for us as a Hive witness.


    Curated by ewkaw

  • @herosik(72)· 5d

    Ale to nie w Norwegii, nie, nie. Polacy są przewidziani do innych zadań.

    No hehe, kto nie był na zachodzie ten nie wiem, że ludzie zachodu często gorzej nas traktują niż Mokebe :). Jak to pisał Mrożek - białe murzyny Europy.

    Co do zarobków w Polsce, niektórym się poprawiło jak Locky772 lub paru moim ziomkom, ale w wielu aspektach jest nadal stagnacja. Niemniej tak, nie jest już aż tak źle, jak było.

    Życzę powodzenia i schudnięcia. Kolanem się nie przejmuj, też je sobie rozwaliłem i jestem w wadze, którą chciałbyś mieć 92.5 - a ja chcę z tego schudnąć na 85 xD. Biegam itd. więc można żyć.

  • @locky772(66)· 5d

    Powiem szczerze, że doświadczyłem na własnej skórze poprawy zarobków w Polsce, bo aktualnie zarabiam na produkcji więcej, niż w ostatnim roku pracy w Wiedniu. Wiadomo - jako Polak pracujący u Polaka w Austrii zarabiało się mniej, niż zarabiali mieszkańcy Austrii w firmach austriackich, ale fakt faktem wyjazdy za granicę za kasą nie robią już takiej różnicy.

    Powodzenia na nowej drodze życia.