scrobble.life
← All reviews
Anime

Bezspoilerowa recenzja "Kingdom"

Review by @herosik · 1673d · of Kingdom Hearts

Kingdom POL.jpg

Od lat słyszę pochwały na temat tego tytułu. Po raz pierwszy próbowałem go obejrzeć, podczas moich pierwszych dni w UK około 7 lat temu, ale po 2 odcinkach odrzuciły mnie dwie rzeczy - animacja CGI na poziomie gier zPS2 (albo nawet jeszcze gorsza) i mało atrakcyjny początek. Wiedziałem jednak, że prędzej czy później będę musiał powtórzyć seans i tym razem obejrzeć przynajmniej pierwszy sezon. Zbyt wiele pochwał przeczytałem na jego temat, zwłaszcza od mojego kolegi Rafała. W chwili gdy piszę te słowa, to zostały mi 3 albo 4 odcinki do końca i wiem, że na pewno obejrzę pozostałe (a w 2022 wyjdzie 4, więc pewnie do końca przyszłego roku będę już na bieżąco z anime). Nie jest ono idealne i kilka rzeczy mi przeszkadza podczas seansu, ale staram się nie zwracać na nie zbyt dużej uwagi - jest zbyt wiele dobrych rzeczy, bym przejmował się kilkoma średnio istotnymi rzeczami. Albo inaczej - są na tyle istotne, że nie mogę traktować tego anime na równi z "Legend of the Galactic Heroes", "Full Metal Panic", "Gundam the Origin". Jest jeszcze "Vinland Saga", ale z racji, że oba tytuły cierpią na ten sam problem - zbyt dużo elementów charakterystycznych dla mang z gatunku shounen, to traktuję je równorzędnie. Fakt, mógłbym znaleźć kilka takich elementów w FMP, ale są to głównie elementy komediowe i wątki poboczne - jeśli chodzi o naprawdę istotną treść, to FMP bliżej do LotGH-a i prequela "Mobile Suit Gundam". Czy zbyt dużo fantasy (zdecydowanie zbyt silni bohaterowie, elementy magii etc.) to wada? Powiem tak - mi one nie przeszkadzały, poza tym, że czasami rozśmieszały mnie. Ale nie zdziwię się, jak u Was będzie inaczej. Taka cecha tego gatunku, podobnie to wygląda w przypadku filmów akcji, gdzie również mamy zbyt dużo nierealnych pomysłów. Warto jednak zignorować te elementy, bo cała reszta wynagradza nam te niedostatki. Początek może Was znudzić, możecie też uznać że bredzę, ale powiem Wam to, co Rafał powiedział mi, gdy narzekałem - Poczekajcie do pierwszej, dużej bitwy. Ta rozpoczyna się w okolicach 19 odcinka. Jeżeli nie przypadnie Wam do gustu, to możecie w tym momencie przestać. Zachęcam jednak byście tego nie robili, bo poziom tylko wzrasta.

KK1.jpg

KK2.jpg

Akcja serialu dzieje się w epoce Walczących Królestw (475‑221 p.n.e.) w Chinach, a konkretnie państwie Qin. Jest to czas niekończących się wojen, rywalizacji o strefy wpływów. Walczą między sobą królowie, lokalnewatażki oraz generałowie. Głównymi bohaterami są Shin oraz Hyou, którzy są wojennymi sierotami. Mówiąc brutalnie, nikogo nie obchodzą. Wynika to z tego, że od zawsze było tam mnóstwo ludzi, więc zgodnie z prawem popytu i podaży - jeśli czegoś jest za dużo, to ma mniejszą wartość. Mogę się mylić (bo nie jestem ekspertem od historii, szczególnie w przypadku Azji, dlatego opieram się na tym, co czytałem na różnych historycznych blogach, słyszałem od historyków lub miłośników Chin) i jeśli tak jest, to proszę mnie poprawić. Shin i Hyou mają wspólne marzenie - chcą zostać najlepszymi generałami na świecie. Obaj ciężko trenują w tym celu - walczą mieczami, ćwiczą by rozwinąć swoją siłę, staminę, zręczność i inne atrybuty niezbędne do przeżycia na polu bitwy. Pewnego dnia Hyou dostaje ofertę pracy w królewskim pałacu - wynika ona z tego, że jest łudząco podobny do młodego pretendenta do tronu. A że w Chinach, tak jak w Europie i chyba każdym rejonie świata, władcy i wpływowe osoby były często narażone na śmierć, szczególnie w niestabilnych okresach, to sobowtóry były chętnie wykorzystywane do ochrony ich życia. Dzięki temu wydarzeniu i kilku innym czynnikom, Shin dostaje szansę od losu by spotkać się z decyzyjnymi osobami, a co za tym idzie - ominąć kilka etapów, przez które musiałby przejść zanim stałby się znanym wojownikiem. Tak wygląda początek jego drogi ku realizacji marzeń.

KK5.jpg

KK3.jpg

KK4.jpg

Początek brzmi jak standardowy shounen. Te skojarzenia są nieprzypadkowe - "Kingdom" to takie połączenie mangi dla nastolatków oraz starszych odbiorców - coś jak "Hunter x Hunter" lub "Fullmetal Alchemist". Anime jest co prawda w miarę realistyczne w kwestii polityki, intryg politycznych, dyplomacji i dość dobrze pokazuje (przynajmniej jak na moje, amatorskie oko) wojsko od strony dowodzenia, zarządzania armią, interakcji między żołnierzami, a dowódcą (oraz innych rzeczy, których albo nie dostrzegłem albo jestem zbyt dużym ignorantem, by poprawnie je opisać), ale ma dość dużo elementów charakterystycznych dla mang typu "Dragon Ball Z". Wiem, fani "Kingdom" nie lubią tego typu porównań, a przynajmniej z tego co zauważyłem po niektórych forach lub grupach dyskusyjnych, ale... Sorry, delikatnie mówiąc - nie zgadzam się. A mniej delikatnie - patrzycie na ten komiks przez różowe okulary.  Żebyście mnie jednak dobrze zrozumieli - dostrzegam w tym tytule wiele realistycznych elementów, o których słyszałem przy różnych okazjach na przestrzeni życia. Np. jak ważne są relacje między dowódcą, a jego ludźmi, czy że dowódca powinien bardzo dobrze znać swoje wojsko, tak mocne, jak i słabe elementy, by dobrze nim dowodzić (co było szczególnie istotne w tamtych czasach, gdy komunikacja z racji ograniczeń technologicznych była utrudniona). Nie wspominając o polityce, dyplomacji, czy częściowo zarządzania zasobami, co znam nieco lepiej z racji mojego politologicznego wykształcenia. Jak mówi Rafał, najlepsze rzeczy są dopiero przede mną - ma on ma myśli przede wszystkim te rzeczy, które tak bardzo lubię w "Legend of the Galactic Heroes", czy innych tytułów o podobnej tematyce, o których lubimy dyskutować.

KK6.jpg

KK7.jpg

Zatem skoro doceniłem "Kingdom" już w trakcie pierwszego sezonu, to jest co najmniej nieźle pod względem realizmu. Niestety, gdy dochodzi do bitew, to zbyt często muszę przymykać oko na to, co właśnie widzę na ekranie telewizora. Mówię tu o plot-armorze wielu istotnych postaci, które są zbyt często nietykalne do momentu, gdy autor uzna, że teraz jest odpowiedni moment, by je zranić. Mówię też o nadludzko silnych i wytrzymałych generałach, którzy w normalnych warunkach by błyskawicznie umarli. Albo o niekończącym się deszczu strzał w jednej z bitew, gdzie łucznicy chyba musieli wciągnąć worek amfetaminy, by strzelać do przeciwników bez przerwy (a później ich palce i serca zostały rozjebane), czy konnicy która przebija się przez zastępy piechurów tak, jakby to były dzieci uzbrojone w patyki ubrudzone śmiertelną bronią naszego dzieciństwa - gównem. Nie wspominając o tym, że mają chyba zbiorową odporność na obrażenia, jak wysoko rozwinięty bohater w grze typu "WarCraft 3" - żadna włócznia, czy strzała nie są w stanie ich zranić. Tyczy się to nie tylko oddziałów, ale też dowódców, którzy czasami idą na solo przeciwko armii i ją zbyt mocno rozpierdalają. Oczywiście, niektóre z nich są prawdziwe, w końcu hasła typu "deszcz strzał" nie wzięły się znikąd, tak samo skuteczność konnych wojowników, którzy często miażdżyli piechotę, czy fakt że są ludzie, którzy wygrali życie już na etapie loterii genetycznej i są więksi, silniejsi, mądrzejsi, mają więcej szczęścia etc.  ale autor mangi za bardzo przesadził. Jednakże to, czy będzie Wam to przeszkadzać, zależy wyłącznie od Was. Tak, to truizm, który może powiedzieć każdy, ale przy tego typu tytułach warto o tym szczególnie pamiętać. Jeżeli nie lubicie anime (lub tego gatunku), a czytacie ten tekst, bo skupił Waszą uwagę, to zalecam wcześniej obejrzeć tytuły, które uodpornią Was na japońską stylistykę i aspekty, w których przesadzają. Niektóre rzeczy tak bardzo mi przeszkadzały, że niejednokrotnie przypominałem sobie komentarze, które można streścić w ten sposób "Kingdom to jedna z najbardziej realistycznych mang". Are you fucking kiddin' me? Skoki na 5 metrów wzwyż? Rozwalenie kilku żołnierzy 1 cięciem miecza, jak nie jest się olbrzymem jak Thorkell, czy bohater polskiej książki "Ogniem i Mieczem", który 1 ruchem miecza ściął 3 łby (lub historyczna postać, na której wzorował się Sienkiewicz - Spirydjon Ostaszewski)? Mam wymienić jeszcze kilka innych rzeczy? xD Niemniej, bitwy z udziałem milionów żołnierzy są równie efektowne i satysfakcjonujące, co w "Legend of the Galactic Heroes". Gdyby tylko oprawa audio-wizualna była na poziomie co najmniej 8/10...

KK8.jpg

KK9.jpg

Z drugiej strony, muszę wziąć "Kingdom" w obronę. Fakt, wkurwia mnie takie sci-fi za każdym razem gdy je widzę, ale jeśli przyzwyczaicie się, to być może będzie to stanowiło dodatkowy atut - choćby z tego powodu, że fabuła może być dzięki temu atrakcyjniejsza. Wiem wiem, historia ma tyle ciekawej treści, że można bez problemu zrobić równie pasjonującą opowieść, bez uciekania się do fantasy a'la "Dragon Ball Z". ale taka stylistyka jest atrakcyjniejsza dla większości. A co za tym idzie - większa popularność i jeszcze większe pieniądze. Poza tym, wystarczy się pogodzić z taką stylistyką i przestać narzekać, przez to będzie można łatwiej dostrzec nawiązania do historii, a tych jest niemało (np. na początku 2 sezonu było bardzo ładne do nawiązanie do Sun Zi). Zresztą, jako fan battle-shounenów nie powinienem narzekać - uwielbiam oglądać nieludzko silnych ludzi. Z drugiej strony, to w takich mangach mi to nie przeszkadza, bo one nie udają realistycznych tytułów, przez co mogą sobie na więcej pozwolić. No ale tak jak mówiłem, można się do tego przyzwyczaić, jeżeli przywykniecie do tego, że zwykli żołnierze nie mogą zranić silnych postaci. Jeżeli w walkach 1vs1 nie będą miały plot-armoru, jak to dotychczas było, to będę mniej narzekał, a może z czasem nawet zacznę to chwalić.

kk10.jpg

A skoro mowa o nierealistycznych momentach, to jak już mówiłem, jedną z niekwestionowanych zalet battle-shounenów jest to, że nie trzeba się nim za bardzo przejmować i można częściej pokazywać kobiety. Wbrew temu co pierdoli (mówiąc delikatnie) progresywna lewica, przeciętna kobieta nie ma szans z przeciętnym facetem. Przeczy to biologii i jakiejkolwiek logice. I tak, zdarzają się kobiety, które mogą powalić na glebę porównywalnego z nimi samca, ale to (jeśli już) zdarza się w średniej kategorii wagowej. Im cięższy mężczyzna, tym bardziej jest to niemożliwe (z uwagi np. na mięśnie, odporność na obrażenia fizyczne, rozkład tłuszczu na ciele, wagę), aczkolwiek słyszałem o kilku takich wyjątkach, w których duża i ciężka kobieta była w stanie pobić dużych mężczyzn (lub przynajmniej walczyć z nimi na równi). Niemniej są to tylko wyjątki, jeden na co najmniej kilka tysięcy, jak nie jeszcze mniej.Jednakże tego typu mangi, jak i amerykańskie komiksy, mogą zignorować ten fakt - skoro faceci są nadludzko potężni, to co stoi na przeszkodzie, by dodać kobietom dużego boosta do statystyk? Tym bardziej, że to gigantyczne pole do zagospodarowania - w wielu mangach brakuje potężnych kobiet, które mogłyby rywalizować z najsilniejszymi męskimi postaciami. Dawniej mi to nie przeszkadzało, ale dzisiaj gdy lepiej znam świat i możliwości ludzi, to z przyjemnością oglądałbym jak najwięcej wojowniczek lub kobiecych generałów. Wynika to z tego, że kobiety widzą rzeczy, które męskie oko i ego albo nie docenia albo ignoruje (stąd ich słynne hasło, którym panie często raczą facetów - "domyśl się, co mam na myśli, hihi"). Umieją też lepiej odczytać emocje, mają większą odporność psychiczną oraz przejrzeć facetów na wylot, co ma olbrzymie znaczenie w warunkach bojowych - czy to przy ocenie sił przeciwnika (co jest bardzo ważnym aspektem, o którym zapomina wielu ludzi, którzy nie interesują się wojskiem, czy wojną), czy wzmocnieniu morale ich własnej armii. Pod tym względem "Kingdom" jest świetne. Co prawda póki co nie było takich bohaterek zbyt wiele (a później nie poznam ich zbyt wiele, a przynajmniej tak wnioskuję po pobieżnym przeglądzie po wikipedii, gdy szukałem bohaterki do nowego avatara na bloga), ale każda z nich mnie zadowoliła sprytem, intelektem lub bezwzględnością. Bo tak, w tej kwestii kobiety również są groźniejsze, a przez to skuteczniejsze niż faceci. O ile rzecz jasna mogą sobie na to pozwolić (w sensie, nie zagraża im niebezpieczeństwo i mają pełnię możliwości w działaniu.

KK11.jpg

Jeśli chodzi o postacie, to na ich temat wypowiem się przy okazji 2 sezonu, gdy nie będę musiał uważać na to, co piszę i będę miał pełną swobodę. Póki co powiem, że jest co najmniej dobrze. Główny bohater jest całkiem ciekawy - początkowo myślałem, że go nie polubię, ale mimo dość standardowej kreacji, to raczej będę mógł go zaliczyć do tej ciekawszej grupy. Jak to zazwyczaj bywa, postacie poboczne są znacznie ciekawsze. Co prawda większości z nich nie kojarzę z imienia, ale to zasługa nietypowej tematyki - nie mam zbyt dużej styczności z Chińską kulturą, więc to dla mnie pewna nowość. Plusem tej sytuacji jest to, że dopóki nie widzę obrazków pokazujących kim jest dana postać, to mogę swobodnie o nich czytać bez obawy, że wpadnę na spoilera, który popsuje mi zabawę.

Zacznę przede wszystkim od tego, że anime przy mandze wyglądają jak zwierzęce wymiociny. Komiks wygląda ślicznie, wydaje mi się że bez problemu mogę go porównywać z "Berserkiem" i tytułami na podobnym poziomie. Niektórzy mówią, że to najładniejszy Japoński komiks, jaki widzieli. Ja tego ani nie potwierdzę ani nie zaprzeczę, bo musiałbym zobaczyć kilkanaście, jak nie kilkadziesiąt rozdziałów. To co zobaczyłem jest ładne, nie przeczę, ale daleko temu do "One Punch Man", który jest najładniejszą mangą, jaką widziałem. Mogę natomiast ocenić anime, które wygląda jak gówno. A... To już napisałem, zatem... Powiem tak, do połowy 1 sezonu wygląda to bardzo słabo, ale potem poziom nieco się poprawia. S2 wygląda już w porządku i choć nadal nie mogę powiedzieć, że to bardzo dobra animacja, to bez problemu mogę ocenić techniczną odsłonę na 7/10. Jeśli chodzi o muzykę, to oba openingi uważam za słabe - muzyka mi nie odpowiada, sceny w 1 są beznadziejne, 2 jest zauważalnie lepszy. Endingi są dobre, a soundtrack co najwyżej niezły. Jest kilka fajnych utworów, ale nie sądzę bym je zapamiętał lub słuchał poza tym anime. Generalnie nie mam powodów do krytyki, ale też nie dostrzegam czegoś, za co mógłbym pochwalić "Kingdom" w tej materii.

KK12.jpg

Reasumując, jeżeli wytrzymacie kilkanaście odcinków, słabą realizację techniczną i nie będą Wam przeszkadzać elementy fantasy, to raczej polubicie "Kingdom". A, byłbym zapomniał - jest jeszcze cenzura (manga jest brutalna mniej-więcej na poziomie "Berserka"), ale mi ona nie przeszkadzała - już się przyzwyczaiłem do zakrywania krwi, brutalności i seksu. O ile rzecz jasna lubicie politykę, wojny i wszystko, co się z nimi wiąże. Drugi sezon jest już lepszy pod każdym względem i widać, że autor mangi zaczął się przykładać do swojej roboty. Z przyjemnością oglądam codziennie po 2 odcinki. Ode mnie ocena 6.5/10. Wiem, trochę niska ocena, ale ostatnio postanowiłem trochę wyśrubować moje oczekiwania, bo jak popatrzyłem na recenzje niektórych filmów lub anime, to oceniłem je zbyt pozytywnie i czasami zbyt często rozdawałem 8, 9 i 10. Skoro drugi sezon jest tak dobry, a poziom podobno jeszcze bardziej rośnie, to przecież nie dam finałowi 12/10, nie?

Voted by
  • @jim888
  • @lesiopm
  • @browery
  • @rozku
  • @for91days
  • @pl-travelfeed
  • @sandraa1
  • @barreloflaughs
  • @herbacianymag
  • @kapitanrosomak
  • @zimnaherbata
  • @lesiopm2
  • @football-stats
  • @verticallife
  • @kargul09
  • @merthin
  • @poliac
· 17 votes

Comments

No comments yet — be the first.