zrodlo.
The Midnight Gospel było reklamowane jako coś szalonego od twórców Pory na przygodę (Adventure Time), jednak zamiast szaleństwa dostajemy metafizyczne spojrzenie na człowieka.
Jeśli spodziewacie się mega śmiesznych, ale zarazem wzruszających momentów to niestety to nie jest taka animacja. Serial jest bardziej ukierunkowany nad rozmyśleniem na temat kim tak na prawdę jesteśmy i etapy jakie nam życie rzuca pod nogi.
Główny bohater Clancy kupuje tajemnicza machinę za pieniądze które pożyczył od siostry. Zaszywa się zdała od wszystkich i stara się być blogerem gdzie przestawia wywiad z dana osoba z innej galaktyki. Za pomocą tajemniczej machiny przenosi się do różnych światów dzięki temu poznaje on różne etapy jakie nam towarzysza w życiu.
zrodlo.
Spoiler
O ile pierwszy odcinek był o wpływie narkotyków i to jak wywarły postrzeganie świata przez Clancego, tak drugi to cóż nie jest dla wszystkich jest o śmierci pani pisarki w świecie klaunów( 2 odcinek jest bardzo wymowny, mimo starania się i nadawania śmiesznych wątków to dla mnie był przerazajacy) Nie polecam dla osób co widzieli film Okja
Koniec spoilera
Im dłużej oglądamy serial tym bardziej poznajemy Clancego, jego wiek zainteresowanie, a nawet niedoszłe próby samobójcze ( nie jest to wprost powiedziane ale jest ku temu kilka wskazówek) Każda z planet wiąże się w wywiadem, każda postać mocno surrealistyczna ma niezwykle ziemskie życie jednak wszystko pod płaszczem niezwykłego stworzenia.
zrodlo.
Dywagacje na temat magii oraz medytacji, życia i śmierci, istnienia i szukania tej mentalnej otoczki wszystko okraszone teoretycznie śmiesznymi gagami.
Serial to bardziej słuchowisko, a animacja to tylko tło ma temat danego etapu. O ile niektóre momenty są ciekawie zrealizowane jak np Wiara czy nadzieja tak cały drugi odcinek niestety nie przemówił do mnie.
Historie jakie się pojawia są niezwykle często jako widzowie gubimy się w tej metafizyce przez co zamiast serialu rozrywkowego musimy cofać i pomyśleć co autor miał na myśli.
Z jednej strony to pierwszy serial od lat 80 gdzie bardziej jest ukazane dialog na temat życia bez upiększania, z drugiej dalej to kreskówka w stylu Adventure Time i ciężko było to połączyć razem przez co jako widzowie nie możemy skupić się na historii oraz monologu.
7 odcinków daje nam zarys skąd pochodzi Clancy i w którym momencie się pogubił a cała otoczka psychodeliczna ma raczej tylko pogłębić depresyjny stan Clancego ze jest coś wart dla rodziny.
Jeśli wytniemy śmieszne animacje i pozostawimy tylko te gdzie Clancy opowiada o sobie albo rozmawia z siostra to okazuje się ze ten świat gdzie aktualnie jest być może sam stworzył uciekając od ludzi, a każda rozmowa z kolejna postacią powoli otwiera naszego Clancego.
Gdyby nie ilość monologów na tle metafizycznym, to było by to świetne mroczne i mega smutna animacja, a tak jest trochę psychodelicznym spojrzeniem w głąb siebie i próba odpowiedzi po co tak właściwie istniejemy i jaki mamy cel.
Finał serialu jest baaaaaaardzo przeciągnięty jednak wiele informacji się dowiadujemy oraz tez widzimy pewnie spustoszenie jakie w życiu Clancego stało się.
Serial oceniam 5/10 mogło być stanowczo lepiej, chociaż jeśli popłyniemy tym statkiem metafizyki to będziemy zadowoleni z seansu