
Obchody 11-lecia Królestwa za nami. Ostatnim punktem było spotkanie darczyńców i wolontariuszy. Całkiem udane, choć liczyłem na to, że aktywuje ono osoby, które wspierają (wspierały) KBK, ale się w nim nie pojawiają. Potwierdza to jednak moje przewidywania, że jeśli ktoś w ogóle nie bywa w Królestwie to specjalne spotkanie niekoniecznie go zmobilizuje. Co więcej - może nawet czuć się nieswojo.
Przy okazji nadany został pierwszy Order Zasługi. Otrzymał go @grigorijj, który w zasadzie jest wzorowym członkiem społeczności: regularnie bierze udział w spotkaniach wolontariuszy, regularnie wspiera darowiznami, regularnie lajkuje (mimo iż nie jest fanem FB), zawsze można na niego liczyć i przychodzi do KBK nawet ze złamanym obojczykiem.

Po ceremonii wręczenia orderu miała miejsce prezentacja, po której przedyskutowaliśmy różne kwestie. Poniżej wnioski:
- Można bardziej komunikować, że jest opcja przekazania 1,5% podatku (choć trzeba też zmienić organizację, przez którą zbieramy).
- Aspektem przyciągającym ludzi mogą być języki (możliwość ćwiczenia).
- Można tworzyć materiały (sondy) poza KBK dot. problemów jakie KBK rozwiązuje (np. samotność)
- Można zaproponować zrobienie materiału na temat KBK takim kanałom jak np. Pasjonaci.
- Komunikacja z darczyńcami z "zagranicy" powinna opierać się na interakcji.
- Trzeba zrobić spis powszechny, ogarnąć RODO, na legalu zbierać informacje i co jakiś czas wysyłać coś darczyńcom.
- Sporo emocji wywołał wątek potencjalnej współpracy z biznesem. Gdy rzuciłem ten temat, to pojawiły się oczekiwania, aby KBK miało jakiś dalekosiężny cel. Teraz jednak, gdy to analizuję to wydaje mi się, że każdy zupełnie inaczej tę współpracę zrozumiał. Ja miałem na myśli lokalną współpracę typu "damy wam towar do waszego miejsca a w zamian nam podziękujecie". A niektórzy chyba zrozumieli to jako "damy wam milion złotych".
No dobra, a gdyby ten milion się znalazł, albo miesięczne wpływy wzrosły 10-krotnie? No cóż, mając więcej można:
- Zatrudnić więcej pracowników.
- Wyremontować piwnicę.
- Zorganizować wydarzenia, na które nas obecnie nie stać.
- Otwierać kolejne otwarte enklawy lub wspierać ich otwieranie.
Wciąż jednak takie fantazjowanie uważam za stratę czasu, w sytuacji, gdy jeszcze nie osiągnęliśmy optimum. Żyjemy w czasach ciągłych zmian i planowanie czegokolwiek bardziej niż na rok do przodu nie ma zbytnio sensu.



