scrobble.life
#polish

Dziennik #104/2026 - spowiedź

darkmoon_art-forest-3877365_1920.jpg

Źródło: Pixabay


Dobry wieczór.

Ostatni tydzień podczas którego się nie odzywałam był.. ciężki. Kilkukrotnie złamałam abstynencję. Ale to serio jest najmniejszy problem.

Sześć dni temu poszłam sobie pić z moim ziomeczkiem. Od dziecka. Znamy się i trzymamy odkąd skończyliśmy 7 lat. Czyli 27 lat. Razem zawsze. Czy nas rodzice lali, czy świętowaliśmy sukcesy, zawsze razem. Marcin mi powiedział, że zmarł nasz wspólny ziomek Konrad. Pękło mi serce. Konrad.. Nie chcę tego komentować. Popiliśmy z Marcinem. Tak solidnie. Włącznie z tym, że wdałam się w bójkę, po której dzisiaj okazało się, że mam pęknięte żebro. Ale wyjebane. W każdym razie po piciu ja wsiadłam w Bolta, Marcin został z ziomkami i ślad po nim zaginął. Od 6 dni trwają poszukiwania. Policja przeszukała mi komputer i telefony jakby to miało coś zmienić. Nie wiem, gdzie on jest i umieram. I boję się. I naprzemiennie umieram i się boję. Co chwilę sprawdzam telefon, dzwonię, ale nic. Cisza. Która mnie zabija.. Obyście nigdy się nie dowiedzieli jakie to uczucie dzwonić na numer bliskiego człowieka, numer, który nie odpowiada..

Cały tydzień przesiedziałam w domu. Na pogrzeb Konrada nie dałam rady iść. Po prostu. Było to dla mnie zbyt bolesne. Poszłam na cmentarz dzień później. Mam z nim tyle wspomnień.. I to dobrych wspomnień. Konrad był patusem w chuj, ale swoich bronił jak lew, a że ja byłam swoja to miałam z nim niebiańskie życie. Kiedyś próbowano mnie zgwałcić pod szkołą. Nie wiem jakim zrządzeniem losu uciekłam przed tym. Może to, ze pół życia trenowałam sporty walki? Nie wiem. Jak się chłopaki o tym dowiedzieli to sami wymierzyli sprawiedliwość. Zawsze byłam przy nich bezpieczna. Najebana, naćpana, wyjebane. Zawsze o mnie dbali tak jak umieli. Nikt nas nie nauczył innej troski o drogiego człowieka.

Cały tydzień przesiedziałam w domu i próbowałam utrzymać się przy życiu. Moje dolegliwości fizyczne coraz bardziej się nasilały do tego stopnia, że już pojawił się krwiomocz i wymioty od samego oddychania. Trafiłam dzisiaj na SOR w stanie ... kiepskim, tak bym to opisała. Mam ciężkie zapalenie nerek, wątrobę w bardzo kiepskim staniem ze wskazaniem czy nie rozwija się już marskość po tylu latach picia i w trakcie badania pan doktor zainteresował się moimi bólami i okazało się, że pękło mi żebro podczas bójki. Chcieli mnie wjebać na oddział - odmówiłam. Chcieli mi wjebać L4 - odmówiłam. Wyjebane, wygoi się.

Cały tydzień przesiedziałam w domu i próbowałam nie rozjebać mojej przyjaźni z Gosią. Stan na dzisiaj jest taki, że powalczymy jeszcze. Nigdy w życiu na nikim mi tak nie zależało jak na niej i rozpadam się na każdy pojedyncze atom, gdy nie mogę się z nią dogadać.

Dziękuję @rozku, że nie dałaś mi się wczoraj zabić.

Dziękuję @deepresearch za ostatni filmik, który mi wysłałeś, dopiero miałam czas go nadrobić. Zrobił swoje.

Nie wiem co ze mną będzie dalej. Chcę się spróbować dźwignąć, ale jest mi kurwa ciężko. Pamiętacie jak przeżywałam żałobę po partnerze? To to co czułam wtedy i przeżywałam to jest chuj przy tym co czuję teraz. I muszę się nauczyć o tym mówić, żeby nie stracić najważniejszego człowieka w moim życiu.

Mam pierdoloną depresję.

Postaram się wrócić do regularnego pisania.

Comments · 2

  • @deepresearch(71)· 48d

    Dopiero teraz przeczytałem Twój mega mocny wpis. Trochę byłem poza cywilizacją i dopiero teraz siadłem do komputera. Nie możesz się poddać, nie ma w ogóle takiej opcji, dopóki żyjesz to wszystko możesz odmienić jak bardzo zła nie byłaby sytuacja. Przykro mi czytać o stracie przyjaciela, widzę Cię w Twoim bólu.

  • @rozku(68)· 54d

    💙

Dziennik #104/2026 - spowiedź — scrobble.life