scrobble.life
#polish

The Great Good Place. Notatki [1]

Mam wrażenie, że w temacie "miejsc trzecich" mamy jakiś dziwny głuchy telefon. Ktoś przeczytał książkę Oldenburga (albo i nie), źle ją zinterpretował i teraz wszyscy w Polsce wypaczają pierwotną myśl, bo nikt nie sięga do oryginału, który nie tylko nie doczekał się tłumaczenia, ale również dość trudno go dostać. Sam przeczytałem tylko część (choć od kilku miesięcy, dzięki @wayward-dreams, mam dostęp do całości). Ostatnio jednak zrobiłem o miejscach trzecich dwie rolki i uznałem, że w końcu muszę nadrobić zaległości. Jako, że temat jest ważny i obarczony wspomnianym już wypaczeniem, to notatki będę wrzucał tutaj.

Zacznijmy od wstępów do wydania z 1989 i 1997.

  • To co uderza we wstępie z 89 roku to wielokrotnie powtórzone słowo "nieformalny" (informal) zarówno w zbitce "nieformalne miejsce spotkań" jak i "nieformalne życie publiczne". Co więcej Oldenburg wyraźnie pisze, że najważniejszych funkcji pełnionych przez nieformalne miejsca spotkań publicznych nie jest w stanie zapewnić żadna inna instytucja w społeczeństwie.

W drugim wstępie (napisanym przez Oldenburga pod wpływem licznych reakcji na książkę) szczególnie zwróciłem uwagę na następujące myśli:

  • Pierwszą i najważniejszą funkcją trzecich miejsc jest jednoczenie sąsiedztwa. W wielu społecznościach funkcję tę dobrze spełniał urząd pocztowy, gdy każdy miał tam swoją skrzynkę odbiorczą; gdy każdy musiał do niego zajść lub dojechać; i gdy z mocy prawa był on otwarty przez całą dobę. Choć nie było tam miejsc do siedzenia, było to miejsce, w którym ludzie spotykali się i rozmawiali ze sobą, przynajmniej przez chwilę.
  • Miejsca takie jak te, które służą właściwie wszystkim, szybko tworzą środowisko, w którym każdy zna prawie każdego. W większości przypadków nie można powiedzieć, że wszyscy – ani nawet większość – będą się nawzajem lubić. Ważne jest jednak, aby znać każdego, wiedzieć, w jaki sposób poszczególne osoby przyczyniają się do ogólnego dobra lub od niego odejmują; wiedzieć, co mogą wnieść w obliczu różnych problemów czy kryzysów, oraz nauczyć się czuć swobodnie w obecności każdego w sąsiedztwie, niezależnie od tego, co się o nim myśli. Trzecie miejsce działa jak „mikser”.
  • Współczesne miasta nie sprzyjają integracji obcych. Paradoksalnie dzieje się tak w czasach, gdy odsetek ludzi zmieniających miejsca zamieszkania jest największy.
  • W następstwie huraganu Andrew w południowej Florydzie wielu ludzi wyszło z ruin z poczuciem potrzeby zgromadzenia się z innymi, aby dowiedzieć się, jak poważne i rozległe są zniszczenia, sprawdzić, co się dzieje, zobaczyć, jak mogą pomóc i/lub uzyskać pomoc – ale dla większości nie było miejsca, w którym mogliby się zebrać.
  • Do najszlachetniejszych funkcji trzeciego miejsca, rzadko już gdziekolwiek realizowanych, należy zbliżanie młodzieży i dorosłych we wspólnym, swobodnym spędzaniu czasu. Szalejąca wrogość i niezrozumienie między pokoleniami, wyobcowanie dorosłych i ich lęk przed młodzieżą, rosnąca przemoc wśród młodych – te i inne problemy związane z młodzieżą mają jedno wspólne źródło i jest nim rosnąca segregacja młodzieży od dorosłych.
  • W przedmowie Oldenburg tłumaczy, że poświęcił w swojej książce o wiele mniej uwagi emerytom aniżeli dzieciom, bo ci drudzy mają słabszy głos. Uważa jednak, że zagadnienie jest poważne i można mu poświęcić osobną książkę. Emeryci w miejscach trzecich mogą być grupą wypełniającą lukę godzinową wynikającą z faktu, że większość ludzi wtedy pracuje.
  • Trudna sytuacja osób starszych i ogólnie osób o stałych dochodach wskazuje na inną ważną funkcję trzecich miejsc, a mianowicie tę pełnioną przez wszelkie „towarzystwa wzajemnej pomocy”. W biesiadnej atmosferze trzecich miejsc ludzie poznają się, lubią, a potem dbają o siebie nawzajem. Kiedy ludziom na sobie zależy, interesują się swoim dobrostanem; a jest to znacznie wyższa forma opieki od tej uzyskiwanej z programów rządowych. Opiera się na obopólnej zgodzie, autentycznej empatii i realnym zrozumieniu sytuacji życiowej. Nikt nie jest „przypadkiem”.
  • Jednostka może mieć wielu przyjaciół i utrzymywać z nimi częsty kontakt tylko wtedy, gdy istnieje miejsce, które może odwiedzać codziennie i które gości ich spotkania.
  • W trzecich miejscach rozrywkę zapewniają sami ludzie - poprzez spontaniczną rozmowę.

I na koniec proroczy fragment wstępu:

  • W miastach obdarzonych własną, charakterystyczną formą owych Wielkich Dobrych Miejsc obcy czuje się jak w domu – co więcej, jest w domu – podczas gdy w miastach ich pozbawionych nawet tutejszy nie czuje się u siebie. Tam, gdzie rozwój urbanistyczny postępuje bez rodzimej wersji miejsc spotkań publicznych, wyrastających po drodze i wpisanych w życie ludzi, obietnica, jaką niesie miasto, zostaje przekreślona. Bez takich miejsc obszar miejski nie jest w stanie karmić tego rodzaju relacji ani różnorodności kontaktów międzyludzkich, które stanowią istotę miasta. Pozbawieni tych przestrzeni ludzie pozostają samotni w wielomilionowym tłumie. Jedynym przewidywalnym społecznym skutkiem postępu technologicznego jest to, że będą się od siebie oddalać jeszcze bardziej.

Comments

No comments yet — be the first.