Zachód słońca i księżyc prawie w pełni ze wzgórza Filopappou.
W poprzednim poście ze wzgórza Filopappou pokazywałem kierunek południowo-zachodni. Tym razem zdjęcia zrobiłem z nieco innej części wzgórza i pokazują dwa zupełnie różne kierunki.
26 sierpnia celowałem przede wszystkim w zachód Słońca. Tego dnia zachodziło ono mniej więcej na azymucie 284°, czyli na zachodnio-północno-zachodnim horyzoncie. Z Filopappou oznaczało to widok w stronę Korydallos i pasma Egaleo, które na zdjęciach widać za gęstą zabudową Aten.
Tego dnia specjalnie nie spieszyłem się ze wzgórzem. Chciałem dotrzeć tam możliwie blisko zachodu i wykorzystać ostatnie światło. Kiedy jednak zacząłem fotografować, okazało się, że po drugiej stronie Aten dzieje się coś równie ciekawego.
Księżyc był już bardzo blisko pełni i tego wieczoru wschodził na południowo-wschodnim niebie, mniej więcej na azymucie 112°. Z Filopappou oznaczało to widok w kierunku masywu Hymettus. Początkowo był ledwie widoczny, bardzo nisko nad grzbietem, ale z każdą kolejną minutą coraz wyraźniej odcinał się od ciemniejącego nieba.
I tutaj pojawił się mój problem. Chciałem fotografować zachodzące Słońce, ale jednocześnie nie chciałem przegapić Księżyca pojawiającego się po drugiej stronie miasta.
Na szczęście na Filopappou byłem już wcześniej i miałem mniej więcej w głowie kompozycje, które chciałem wykorzystać. Zostało więc tylko odpowiednio dopasować je do tego, co akurat działo się na niebie.
A Księżyc, no cóż. Mam z nim ostatnio pewien problem. Nie mogę oderwać od niego wzroku.
Galeria zdjęć:



