Rant o wielkim bólu dupy klawiaturowych koneserów mrożonej pizzy
Ludzkość stanęła na krawędzi moralnego upadku, a cywilizacja zachodnia chwieje się w posadach. Zgroza, horror.
YouTube obiegła wieść najgorsza z możliwych: Książulo popuścił dropa... mrożoną pizzę ze Słowacji za dwadzieścia pięć złotych. Internetowi znawcy, uzbrojeni w klawiatury mechaniczne o wartości używanej Octavii i zasilani wyłącznie dietą opartą na swojej słabej silnej woli, natychmiast zaczęli się infekować nawzajem masową histerią. Tylko dlatego, że dotychczasowy bożyszcze tłumów śmiał sprzedawać masowy produkt w Żabce, zamiast żywić się wyłącznie nektarem niezależności dziennikarskiej.
No cóż, wczoraj zjadłem Peppę z peperoni, dziś poprawiłem Serową z jalapeno. I co? I spoko. 4.5/5. Będę powtarzał jak mi się zachce smacznej uczciwej pizzy na grubym z potworną ilością sera. Jest uczciwie. Nie żałuje się tutaj tych prostych składników. Czasem na pizzy z regularnej knajpy sera nie uświadczysz bez szkła powiększającego . A tu? Bez kompleksów. Nadmiar zawsze można zdjąć. Ale po co? Kto nie lubi sera? Dla takich są wafle ryżowe.
Jak wygląda brutalna, ziemska rzeczywistość sprowadzenia tej wielkiej dramy do parteru? Człowiek idzie do sklepu przy pracy, wrzucają mu tam krążek ciasta z pepperoni lub jalapeno do pieca, czeka równe trzy minuty i zjada. I co się okazuje? Że to po prostu uczciwa, smaczna pizza z grubym ciastem i grubą warstwą sera. Bez pretensji do gwiazdek Michelina, bez kulinarnego snobizmu – po prostu solidny fast food w przyzwoitej cenie, do którego wystarczy dobrać ulubiony sos.
Ale spróbuj to wytłumaczyć internetowemu aktywiście. Dla ekspertów z sekcji komentarzy, którzy żyją z oburzania się w trybie 24/7, brak błogosławieństwa z tradycyjnej, rzemieślniczej pizzerii to powód do rozrywania szat i dramatycznego zrywania naklejek z szyb. Zapomnieli tylko o jednym: cała ta wrzawa to nic innego jak darmowa, gigantyczna machina marketingowa, która napędza sprzedaż lepiej niż jakikolwiek bilbord. Za darmo. Hejtując robią Książulowi przysługę, ale są za głupi żeby dojść to tego spostrzeżenia samemu. No to uświadamiam. Lepszej szeptanej kampanii marketingowej w Polsce nie widziałem od dawna.
Piwniczni koneserzy mogą dalej płakać w poduszki i pisać elaboraty o zdradzie ideałów, podczas gdy normalni ludzie jedzą ciepłą, chrupiącą pizzę i mają z tego całego cyrku niezłą zabawę. I bardzo dobrze.



