scrobble.life
← All reviews
Anime

Omówienie 2 tomu - dużo o postaciach, wojna domowa w Imperium, Reinhard robi burdel w Sojuszu

Review by @herosik · 1865d · of The Heroic Legend of Arslan

lotgh oku.jpg

W drugim tomie odpoczywamy od konfliktu między Imperium, a demokratami z Sojuszu Wolnych Planet. Obie frakcje zajmują się sprzątaniem "swojego podwórka", każda z nich czyni to z innego powodu i w odmienny sposób. Nim jednak to opiszę, to cofnę się do poprzedniej książki, bo musiałem pominąć część wątków, by tekst nie był za długi.

Zatem, po wygranej bitwie i zdobyciu twierdzy Iserlohn (a co za tym idzie, przejęciu kontroli nad korytarzem umożliwiającym bezpieczne przedostanie się do reszty wszechświata, nieskrępowanym łańcuchem dostaw), demokratycznym politykom urosły jaja, a do ich szalonych głów przyszedł pomysł, by dokonać inwazji na Imperium Kaisera. Jak czytałem uzasadnienie ichniego rządu, to zaśmiałem się szyderczo. No kurde, jakbym widział polityków zachodniego (lub polskich) świata i ich wątłą perspektywę patrzenia od początku do końca kadencji. Nie mniej zabawny jest Job Trunicht, pan o którym zapomniałem wspomnieć w recenzji 1 tomu. To esencja obślizgłego, cynicznego oportunisty, człowiek który zrobi każdą podłość, byleby tylko utrzymać się przy stołku. Zwykła kurwa, acz sprytna, przebiegła, pozbawiona moralności i godności. Kurwa, która godziła się na tak uwłaczające ludzkiej godności czynności, że nie może spojrzeć w lustro bez wypicia pół litra mocnej wódki. Innymi słowy, zawodowy polityk. Wie kiedy może się pławić w blasku reflektorów, a kiedy powinien schować się za kotarę, by inni mogli zrobić brudną robotę za niego. W pierwszym tomie przypisał sobie część zasług za zwycięstwo Yanga Wen-Liego, zaś w drugim, gdy jego koledzy i koleżanki mówili o korzyściach wynikających z udanej inwazji na Imperium, to ten siedział cicho i obserwował ich ruchy. "Jak wygramy w ciągu kilku miesięcy, to zdobędziemy kilka % przewagi podczas wyborów. Jak zmasakrujemy Imperium jednym, precyzyjnym atakiem, to nasze notowania wzrosną jeszcze bardziej!". Potem było mniej więcej, tak jak w Polsce przed inwazją Adolfa w 1939 (nie bierzcie tego porównania dosłownie, bo te sytuacje nie są takie same 1:1, chodzi jedynie o kilka podobieństw) - przygotowanie planu inwazji zlecono rozhisteryzowanemu człowiekowi, który zawdzięcza swoją wysoką pozycję w armii prawdopodobnie rodzinnym konotacjom lub podobnym czynnikom. Plan ten nie zawierał alternatywnych metod działań w przypadku, gdyby coś poszło nie po myśli jego autora. Zawierał za to mnóstwo ogólników, bez konkretnych kierunków działań, celów do osiągnięcia, dawał zbyt duże pole do interpretacji. Można go podsumować tak - "Idźcie walczyć, a jak już traficie na front, to jakoś to będzie".

lotgh 2.jpg

Doświadczeni dowódcy Sojuszu wiedzieli, że to skończy się katastrofą, wiedział to też Reinhard, który przygotował prosty, acz skuteczny plan kontruderzenia. Był to plan stary jak świat, chętnie stosowany przez np. Rosjan. Imperium podobnie jak kraj Carów, ma olbrzymią powierzchnię, a co za tym idzie - można bez problemu wciągnąć przeciwnika w głąb swojego terytorium, a gdy tym opadną morale, opuszczą gardę, generalnie rozleniwią się lub osłabną, zaatakować z całą siłą. Przekonał się o tym Adolf, Napoleon, a po setkach tysięcy lat, dowódcy Sojuszu Wolnych Planet. Gdyby nie Yang Wen-Li i kilku dowódców, to ponieśliby klęskę totalną. Skutek był taki, jak przewidział młody historyk - gospodarka wpadła w głęboki kryzys, stracili wielu młodych i zdolnych specjalistów, żołnierzy oraz mnóstwo zasobów. Jakby tego było mało, Reinhard i Oberstein przygotowali dla nich niespodziankę. Wpadli na pomysł, by wymienić się więźniami. Początkowo wszystko wyglądało w porządku, ale niedługo po tym, Yang zrozumiał czemu jego rywal to zrobił i dokonał precyzyjnej predykcji. Mianowicie chodziło o przygotowanie zamachu stanu, by Sojusz Wolnych Planet nie mógł wbić im noża w plecy. Planiści Imperium byli bardziej skrupulatni i przygotowali dokładny plan, jak krok po kroku zorganizować i przeprowadzić skuteczne przejęcie władzy. Wykorzystano do tego wojskowy beton, który jeszcze bardziej zniszczył ekonomię Sojuszu, nie wspominając o brutalnym traktowaniu protestujących. Podczas zamieszek zginęła jedna z postaci, którą poznaliśmy w pierwszym tomie. Ciężko mi to przechodzi przez palce, ale pomijając okrucieństwo żołnierzy, była to "przepiękna" scena. Napisana krótko, konkretnie, pokazując przy tym prawdziwie silną, żeńską postać, a nie pustą kukłę, jak to bywa w wielu filmach z Hollywoodu w dzisiejszych czasach (np. Rey ze "Star Wars"). Aż za krótko, anime rozwinęło ten wątek, podobnie jak pojedynek Ovlessera przeciwko Mittermeyerowi i Reuenthalowi. Do niej jednak wrócę w innym akapicie.

lotgh 1.jpeg

Jak już wspomniałem, Reinhard miał swoje problemy. Wraz ze śmiercią Kaisera, rozpoczęła się wojna domowa między grupą złożoną z wielu rodów arystokratów, a częścią Imperium zarządzaną przez kanclerza i Reinharda. Obie miały swoje armie, dowódców, ale strona Lohengramma miała doświadczenie oraz ludzi wprawionych w boju (pomijając Merkatza i Ovlessera, którzy jako jedyni przejawiali kompetencje w stronnictwie jego przeciwników). Tylko co z tego, że arystokraci mają dużą armię, jak ich dowódcy to albo wykładowcy z akademii wojskowych albo totalni idioci? Swoją drogą, pan Tanaka świetnie pokazał, jak wielki dystans dzieli nawet wybitnego teoretyka sztuki wojennej od kogoś, kto stoczył w swoim życiu wiele prawdziwych bitew. Ten pierwszy może mieć nawet większą wiedzę od Reinharda i Yanga, tylko co mu po niej, skoro nie wie, co należy zrobić na polu bitwy i jak skutecznie zarządzać wojskiem? Nie wspominając o warunkach stresowych i umiejętności adaptacji się do zmiennych warunków pola bitwy. Tego już się nie uczy w akademii wojskowej, to się zdobywa w praktyce. Choć przekaz tej sceny był jednoznaczny, tj. odnosił się tylko do tego przykładu, to można go rozwinąć również do wszystkich kwestii dotyczących naszego życia. Ludzie nie powinni zajmować się sprawami, na których się nie znają, tak samo jak nie dotyczy ich praktycznie (bo coś tam poczytali, ale nie zajmują się nim na codzień) lub są wykładowcami (bo tacy też są potrzebni, nawet jeśli są niewiele lepsi od swoich studentów w praktyce). Byłoby miło, gdyby również się na ten temat nie wypowiadali, jeśli mają jakiekolwiek grono słuchaczy, widzów, fanów, bo rozprzestrzeniają swoje bzdury. Trzeba brać odpowiedzialność za słowa. Wiem, że to trudne, bo mi samemu się to zdarza (na szczęście dużo rzadziej niż kiedyś), ale nie jest to niemożliwe. Rozwinę to dokładniej w innym tekście, który powstaje - o Youtuberach których polecam i nie polecam.

jessica1.jpg

jessica.jpg

Skoro wspomniałem o Jessice i Ovlesserze, to wykorzystam tę okazję do napisania o postaciach, które pominąłem w poprzednim tekście lub tych, które pojawiły się w 2 tomie. Dawniej nie lubiłem i nie rozumiałem tej postaci, czy raczej jej działalności. Albo inaczej, byłem w stanie zrozumieć jej postawę i motywacje, ale przez niedoświadczenie i nadmierną fascynację poglądami Janusza Korwin-Mikke w tamtym czasie (dla czytelników spoza Polski - skrajny libertarianin, który przejawia część idiotycznych poglądów radykalnych konserwatystów), były one dla mnie niemądre. Mój pogląd zmienił się na przestrzeni lat, wraz z dorastaniem, zdobywaniem praktycznej wiedzy o życiu i nabywaniu wobec niego pokory. Fakt, należy się sprzeciwiać głupim i szkodliwym decyzjom polityków, ale nie powinno się tego robić przy pomocy siły - nie ważne, czy buntem, czy agresywnymi protestami. Ponieważ może to doprowadzić do podobnej sytuacji, jak w LOTGH-u - rzezi zwykłych ludzi i narastającym podziałom społecznym. Należy to robić tak, jak Jessica - publicznie punktując krótkowzrocznych polityków, próbować zmienić system od wewnątrz (względnie, samemu dawać dobry przykład dla reszty), zadając im publicznie niewygodne pytania lub tworząc pokojowe manifestacje, względnie takie bez jawnej agresji, co najwyżej z pasywnym oporem. Warto też, by stała za tym faktycznie poszkodowana lub merytoryczna osoba, a nie jak jedna z liderek ruchu BLM w USA (która do biednych nie należy i sama zakupiła sobie mieszkanie w bezpiecznej, chronionej dzielnicy), czy ich odpowiedników w przypadku polskiego strajku kobiet, osoby które wykorzystały okazję i stanęły na czele grupy, by za jej pomocą osiągnąć własne cele. Jessica straciła męża w pierwszej bitwie, która rozpoczęła książkę "Legend of the Galactic Heroes", jak również sama doszła do swojej pozycji, bez pomocy ludzi z zewnątrz. Mimo, że utrudniali jej to inni politycy, jak również bojówki narodowców, które były sterowane przez Trunichta (tak jak różne organizacje w naszym świecie - np. Hamas, który powstał dzięki rządowi Izraela lub niektóre bojówki wspierane dawniej przez rząd USA).

lo3.jpg

lo2.jpg

lo1.jpg

Ovlesser to jedna z moich ulubionych postaci i jest mi bardzo smutno, że pożegnaliśmy ją równie szybko i nagle, co poznaliśmy. Lubię poznawać wojowników, którzy są mistrzami walki wręcz lub w zwarciu, a Ovlesser to taki olbrzymi jaskiniowiec, coś jak Thorkell z "Vinland Saga". Podobnie jak on, dosłownie dokonuje masowego ludobójstwa przy pomocy swoich gigantycznych gabarytów. W książce pożegnaliśmy go jeszcze szybciej, bo "Die Neue These" odrobinę rozbudowało jego wątek.. W książce to było tak - zwyzywał Reinharda i jego siostrę Annerose, dostaliśmy dokładny opis jego osoby, siły, listę jego dokonań, wyjaśniono czemu jest w stanie walczyć tak długo (z tego co pamiętam, to w anime nie powiedzieli, że wciągnął w chuj dużo stymulantów, coś jak amfetamina). W anime natomiast wymienił z Reinhardem więcej "uprzejmości", których nie było w pierwowzorze, chwilę powalczył z Mittermeyerem i Reuenthalem nim ci złapali go do pułapki (w książce po prostu stanęli, sprowokowali go, a on sam w nią wszedł niczym bezmyślne zwierzę). Na szczęście jego finał w obu wersjach był równie dobry. Mimo, że jest to człowiek, który mentalnie utkwił w czasach Ery Kamienia, to głupi nie był. Szybko zrozumiał, że Reinhard i Oberstein wyruchali go, przez co zginął w paskudny sposób. Próbował przekonać swojego przywódcę, że Reinhard zrobił to celowo, ale pycha i arogancja arystokraty była silniejsza niż resztki jego zdrowego rozsądku, co było jednym z czynników, które doprowadziły do upadku rebelii.

Ovleseer.webp

Mimo, że Merkatz od początku wiedział, jak to się skończy i że nie ma szans na zwycięstwo z takimi ludźmi, to i tak postanowił wesprzeć toksycznych i przekonanych o własnej wyższości arystokratów. Nie rozumiem jego postawy, ale spodobało mi się jego mądre uzasadnienie, a zwłaszcza podejście do przywilejów. Mianowicie uważa, że nieuzasadnione przywileje (pomijając takie, jak np. państwowa pomoc dla niepełnosprawnych i innych grup, które nie mogą same sobie poradzić ze swoimi problemami), to powolna trucizna, najgorsza ze wszystkich. Ponieważ truje nieodwracalnie całego człowieka, a co najgorsze - jego duszę. Krytykował szlachtę, ale nie obwiniał ich w 100%. To nie ich wina, że urodzili się w takim środowisku i byli rozpieszczani przez swoją rodzinę. Jasne, sami pielęgnują te złe tradycje, ale nie znają innych wzorców. Szlachta żyje w innych warunkach niż my, plebs pozbawiony przywilejów. Cieszy mnie również to, że Merkatz przez całą opowieść jest silną personą oraz wybitnym dowódcą i nie staje się z czasem workiem do bicia dla młodszych, równie uzdolnionych dowódców. Korzystając z okazji, warto wspomnieć o Otto von Braunschweigu, liderze powstania szlachciców, a zarazem najbardziej wpływowej i najbogatszej figurze z tego środowiska. Przy okazji pisania tego fragmentu, przypomniałem sobie jak wyglądał w starej wersji anime i wersja z Die Neue These jest bliższa względem książkowej kreacji. Design ze starego serialu wyglądał zbyt poważnie, kłóci się z moim wyobrażeniem, które miałem w swojej głowie podczas czytania. W DNT wygląda bardziej na rozpieszczonego arystokratę - jego wygląd sugeruje, że nie mamy do czynienia ze zbyt inteligentną osobą, pasuje do obślizłego typa, którym kieruje chciwość, zachłanność i pycha. Widać to też po jego widocznej tuszy, stara wersja była szczuplejsza, co nie pasowało do rozpuszczonej natury cechującej tę grupę. Czytając fragmenty, w których wymyślał strategie, krytykował Merkatza za jego rzekomo głupie i tchórzliwe pomysły (które były jedynym, głośnym przejawem logicznego myślenia w ich frakcji) upajał się wraz z kolegami, co zrobią gdy już wygrają, nie mogłem wyrzucić z głowy designu z nowej wersji anime.

merkatz.jpg

Żeby nie było, że tylko krytykuję starą wersję anime, to powiem o jednej z niewielu rzeczy, którą moim zdaniem zrobiła lepiej. Jest to wygląd Hildegard von Mariendorf. Osobowości nie będę porównywał, bo jak już mówiłem, nie chce mi się odświeżać adaptacji z 1988. Ta z 2018 nie ma jakiś wybitnych odstępstw od książkowego pierwowzoru (a przynajmniej póki co takowych nie zauważyłem), ale nadal nie mogę się co do niej przekonać. Na pewno wygląda młodziej, a czy lepiej? Trudno mi ocenić, obie uważam za ładne, ale to trochę inne typy urody. Preferuję tę z 1988 - jest bliższa temu, jak wyobrażam sobie Hildę, gdy ta pojawia się w książce. Jej strój i twarz bardziej pasuje do opisu wyglądu i charakteru. Nowa wersja jest zbyt dziecięca, a za mało poważna. Książkowa Hilda jest ładna, pełna kobiecego seksapilu, ale zdecydowanie nie jest to tylko urocza dziewczyna. Mądrze korzysta ze swoich atrybutów oraz wdzięku, osiągając to co chce przy pomocy dyplomacji i perswazji. Innymi słowy, jest to świadoma, mądra, umiejąca się zaadaptować do aktualnych warunków, czy możliwości. Pod tym względem większość facetów nie może się równać z kobietami, nawet Reinhard.

Hildegard von Mariendorf.jpg

Podsumowania nie będzie, zamiast tego pozachwycam się przez chwilkę, jak świetnie studio I.G zekranizowało finał wojny domowej. Jak w pierwszym tomie, animatorzy niektóre wątki rozwinęli, a niektóre zignorowali lub pokazali nieco inaczej, ale patrząc na tzw. "bigger picture", to praktycznie nie ma różnic - co najwyżej pewne rzeczy są bardziej rozbudowane w zależności, o którym medium mówimy. Autor książek moim zdaniem lepiej pokazał, co się dzieje w szeregach żołnierzy przegrywających najważniejszą bitwę - jest popłoch, chaos, a górę przejmują pierwotne instynkty i emocje, które narastają tym mocniej, im bliżej znajduje się przeciwnik. Mimo, że to tylko książka, to czułem wszystkie emocje - radość wygrywających i rosnący popłoch, czy strach u tych przegrywających. Tak jak podczas czytania "Wiedźmina", gdy Geralt i jego koledzy szturmowali zamek Stygga lub gdy Goku walczył na śmierć i życie z Freezerem na planecie Namek. Na pewno wynika to pośrednio z faktu, że zaangażowałem się w każdą z tych historii, ale nie bez znaczenia pozostaje również fakt, że autorzy napisali to naprawdę dobrze. Tak jak pisałem w poprzednim omówieniu, studio I.G świetnie zekranizowało książkę. Mogę lekką ręką powiedzieć, że ponad 90% 1 i 2 sezonu jest kropka w kropką taka sama. Zdarzają się drobne różnice, bo książka i anime to inne media. Teoretycznie da się przenieść książkę w skali 1:1 na język filmu, czy serialu, ale nie zawsze to się udaje. Nie dlatego, że to niemożliwe, po prostu niektóre wątki mogą być zbyt nudne, nie pasować do charakteru filmu lub animacji, pomysł może wyglądać dobrze na papierze, gdy widzimy go oczami wyobraźni, ale już fatalnie, gdy widzimy to w ruchu. W przypadku "Legend of the Galactic Heroes" takich różnic jest niewiele, podobny casus do wersji reżyserskich "Lord of the Rings" - jest to niemal kompletne przeniesienie książki na ekran. Słowo do słowa, kropka do kropki, wyrazy i zdania do klatek animacji. No i najważniejsze wydarzenie z ostatniego rozdziału, które czytałem dwa razy, bo tak duże zrobiło na mnie wrażenie... Nie będę spoilerował, powiem tylko tyle, że dreszcze przeszły po moim ciele, zarówno przy czytaniu, jak i oglądaniu, bo jak wróciłem do domu, to odświeżyłem sobie ten fragment na YouTube.

No to tyle ode mnie. Jak czytacie ten tekst, to ja już jestem na 3 tomie i niedługo postaram się napisać kolejne omówienie. Studio I.G dopiero pracuje nad 3 sezonem, który zapewne ponownie zekranizuje jeden tom, a nam zostało 7. Zapewne ten ostatni będę oglądał trzymając już swojego małego dzieciaka na kolanach mówiąc do niego: "Patrz młody, jak Reinhard masakruje tych demokratycznych lewaków!" xD.

Voted by
  • @qurator
  • @usainvote
  • @ewkaw
  • @felt.buzz
  • @qustodian
  • @slowsundaygames
  • @niallon11
  • @saboin
  • @ludomir
  • @scrooger
  • @bartheek
  • @majes.tytyty
  • @robmojo
  • @qberry
  • @chekohler
  • @chittysity
  • @jlsplatts
  • @mariajruizb
  • @jayna
  • @espoem
  • @mrhoofman
  • @metzli
  • @vintherinvest
  • @yadamaniart
+79· 103 votes

Comments · 2

  • @hivebuzz(74)· 1864d

    Congratulations @herosik! You have completed the following achievement on the Hive blockchain and have been rewarded with new badge(s) :

    You have been a buzzy bee and published a post every day of the month

    You can view your badges on your board and compare yourself to others in the Ranking If you no longer want to receive notifications, reply to this comment with the word STOP

    To support your work, I also upvoted your post!

    Check out the last post from @hivebuzz:

    Hive Power Up Day - June 1st 2021 - Hive Power Delegation
    Support the HiveBuzz project. Vote for our proposal!
  • @qurator(81)· 1864d

    Manually curated by EwkaW from the @qurator Team. Keep up the good work!