
zrodlo.
The Manor to interesujące dzieło, które sprawnie bawi się widzem, co rusz podrzucając mu mylna wskazówkę. To film, który trzyma w napięciu i ciężko odróżnić co może być prawdziwe, a co urojeniem. Scenariusz to mocna rzecz tej produkcji bo jest konsekwentny i posiada w sobie mały, ale istotny plot twist, który wywraca cała fabule o 180 stopni.
Jak już dobrze wiecie lubię filmy o różnych ośrodkach czy to odwykowych czy pomagających w anoreksji.
Dziś znalazłem film, który wpisuje się w te ramy gdyż opowiada o domu spokojnej starości. Plusem tego dzieła jest budowanie napięcia, które jako widzowie czujemy się niczym detektywi co tam się dzieje i jak to się zakończy. Sam finał zaskoczył mnie, ale patrząc racjonalnie chyba wielu z nas wybrało by taka ścieżkę jak główna bohaterka choć ścieżka ta jest pełna zła.

Film opowiada o Judith która na przyjęciu urodzinowym doznaje lekkiego udaru i zostaje umieszczona w domu spokojnej starości w Manor. Początkowo wszystko idzie normalnie. A Judith zaprzyjaźnią się z personelem i pensjonariuszami , jednak w nocy dzieją się dziwne i zagadkowe rzeczy, które powodują, ze Judith zaczyna wątpić w to co widzi. Film daje widzowi zagadkę i tak miesza by widz poczuł się równie zagubiony niczym bohaterka, jednak pod koniec karty są odsłonięte i jako widzowie czujemy satysfakcję, ze wszystko wyjaśniono w taki sposób. To nie jest zwyczajny horror to horror, który czerpie garściami z dramatów ludzi starszych, jednakże nie stara się robić z nich puste kukły, ale owy horror nadaje im pewnych nowych walorów.
Niektórzy mogą odczuć tutaj pewna inspiracje horrorem, który był swego czasu popularny o młodej parze co przyjeżdża do domu rodziców, jednak w tym filmie jest to inaczej przestawione a cała otoczka mistycyzmu jest aż do końca. Wracając jeszcze do finału to uważam ze jest jednym z ciekawie zrobionych bo przecież każdy ma Marzenia