
No i zaczynamy rozdział 2 (de facto najważniejszy), czyli "Charakter miejsc trzecich". Na początek kilka myśli z początku rozdziału:
- Powstają całe tomiska na temat grup treningu wrażliwości i spotkań, medytacji czy egzotycznych rytuałów osiągania stanu relaksu i transcendencji, a także joggingu i masażu. Jednak trzecie miejsce – własne remedium ludzkości na stres, samotność i alienację – wydaje się łatwe do przeoczenia.
- Jedynym „pożytecznym czymś”, co przeciętny obserwator wydaje się dostrzegać w miejscach trzecich, jest ucieczka lub przerwa od życiowych obowiązków i udręk.
W dalszych częściach Oldenburg wylicza cechy miejsc trzecich.
/1/ Pierwszą z nich jest "neutralny grunt", który pozwala łatwo dołączyć i łatwo odejść.
/2/ Druga cecha to znoszenie podziałów.
- Miejsce, które znosi podziały, z natury swej jest miejscem inkluzywnym. Jest dostępne dla szerokiej publiczności i nie wyznacza formalnych kryteriów przynależności ani wykluczenia. Ludzie mają naturalną tendencję do dobierania znajomych, przyjaciół i powierników spośród osób stojących najbliżej nich w hierarchii społecznej. Trzecie miejsca poszerzają te możliwości, podczas gdy formalne stowarzyszenia zwykle je zwężają i ograniczają. Trzecie miejsca przeciwdziałają ekskluzywności poprzez otwartość dla wszystkich oraz kładzenie nacisku na cechy niezwiązane z aktualnym statusem społecznym. W ich obrębie liczy się czar i urok osobowości, niezależnie od zajmowanego stanowiska.
/3/ Trzecia cecha to rozmowa jako główna aktywność.
- Nic wyraźniej nie świadczy o istnieniu trzeciego miejsca niż fakt, że tocząca się tam dyskusja jest dobra – że jest żywa, błyskotliwa, barwna i wciągająca.
- W chwili szczerości jeden z byłych prezesów towarzystwa naukowego wyznał, że z jego doświadczenia wynika, iż większość wydziałów akademickich skutecznie „rabuje swoich studentów z ich chłopskiego rozumu i naturalnej mądrości” (Mother wit). W przeciwieństwie do sal wykładowych, trzecie miejsca są prawdziwymi gimnastycznymi salami dla owej naturalnej mądrości.
- Oldenburg wspomina o grach towarzyskich jako elemencie sprzyjającym rozmowie. Rozmowa to gra, która świetnie łączy się z innymi grami.
/4/ Czwarta cecha to dostępność (czasowa, odległościowa) i elastyczność.
- Trzecie miejsca, które oferują najlepszą i najpełniejszą obsługę potrzeb społecznych, to te, do których można udać się samemu o niemal dowolnej porze dnia lub wieczoru z pewnością, że zastanie się tam znajomych.
- Życie wspólnotowe istnieje wtedy – zauważa socjolog Philip Slater – gdy można codziennie udać się w określone miejsce i zobaczyć wielu ludzi, których się zna.
- Aktywność w trzecim miejscu jest w dużej mierze nieplanowana, niezorganizowana i pozbawiona formalnej struktury.
- Równie ważna jak czas – i ściśle z nim powiązana – jest lokalizacja. Gdy nieformalne miejsca spotkań są znacznie oddalone od miejsca zamieszkania, ich atrakcyjność gwałtownie spada z dwóch powodów: dotarcie do nich jest uciążliwe oraz maleje szansa na spotkanie znajomych.
/5/ Piąta cecha to bywalcy.
- Przestrzeń lokalu jest jedynie pustymi metrami kwadratowymi, dopóki odpowiedni ludzie nie tchną w nią życia – a ludźmi tymi są bywalcy (regulars). To oni nadają miejscu charakter i dają gwarancję, że podczas każdej wizyty zastanie się kogoś ze „swojej paczki".
- To bywalcy – niezależnie od tego, ilu ich jest w danym momencie – czują się w lokalu jak w domu i nadają ton biesiadnej atmosferze. Ich nastrój i sposób bycia tworzą zaraźliwy styl interakcji, a ich akceptacja dla nowych twarzy ma kluczowe znaczenie.
- Każdy bywalec był kiedyś nowoprzybyłym, a akceptacja nowych osób jest niezbędna dla utrzymania żywotności trzeciego miejsca. Wejście do kręgu nie jest trudne, ale nie jest też automatyczne.
- Najbardziej entuzjastycznie witany jest powracający syn marnotrawny – jednostka, która wcześniej była lojalnym i akceptowanym bywalcem, ale którą okoliczności w ostatnich miesiącach trzymały z dala.
- Jak zatem samotny nieznajomy staje się częścią grupy? Nie jest to trudne, ale wymaga czasu ze względu na rodzaj zaufania, jaki musi zostać zbudowany. Nie jest to rodzaj zaufania, na którym banki opierają oceny zdolności kredytowej, ani taki, jaki istnieje między żołnierzami na polu walki, których życie zależy od siebie nawzajem. Przypomina to raczej zaufanie wśród młodzieży grającej bez nadzoru w podwórkowego baseballa. Ci, którzy pojawiają się regularnie i grają całkiem przyzwoitą grę, stają się bywalcami. Podobnie paczka w trzecim miejscu musi jedynie wiedzieć, że nowoprzybyły jest porządnym człowiekiem, zdolnym do dawania i brania w rozmowie zgodnie z regułami uprzejmości i wzajemnego szacunku, które wśród nich panują, a grupa potrzebuje pewnej gwarancji, że nowa twarz stanie się twarzą znajomą. Ten rodzaj zaufania rośnie z każdą wizytą. Przede wszystkim po prostu stale się pojawia i stara nie być uciążliwym.
/6/ Szósta cecha to niski profil.
- Trzecie miejsca nie są wznoszone celowo jako takie. Zamiast tego lokale wybudowane w innych celach są opanowywane przez tych, którzy szukają miejsca, gdzie mogą posiedzieć w dobrym towarzystwie. Zwykle to starsze miejsca zachęcają do tego rodzaju przejęcia. Nowsze lokale są bardziej przywiązane do celów, dla których zostały zbudowane. Oczekuje się od nich maksymalnych zysków, a nie grupy stałych bywalców zasiadających na długie godziny.
- Nie spełniają preferencji klasy średniej dotyczących czystości i nowoczesności. Miejsce wyglądające na nieco zapuszczone zazwyczaj odepchnie przejezdnego klienta z klasy średniej będącego poza domem i uchroni osoby wewnątrz przed licznymi wtargnięciami jednorazowych gości. (...) Powinienem jednak zaznaczyć, że wiele skądinąd zużytych i starzejących się struktur jest utrzymywanych w skrupulatnej czystości przez właścicieli oddanych komfortowi i przyjemności swoich klientów. Chodzi tu przede wszystkim o pierwsze wrażenie, jakie wywołuje dane miejsce.
- Bywalcy trzecich miejsc nie wracają do domu, by ubrać się elegancko. Przychodzą tak, jak stoją. Jeśli któryś z nich przybyłby ubrany zbyt strojne, jego udziałem stanie się solidna porcja kpin, a nie podziwu czy zazdrości.
/7/ Cecha siódma to nastrój zabawowy.
- Czasami duch zabawy jest oczywisty, jak wtedy, gdy grupa śmieje się i zachowuje hałaśliwie; innym razem jest subtelny. Jednak niezależnie od tego, czy jest wyraźny, czy stonowany, duch zabawy ma najwyższe znaczenie.
- Miejsce trzecie jest jak improwizowane spotkanie bez ustalonego programu, na którym wszyscy zostają dłużej niż zamierzali, ponieważ dobrze się bawią i nienawidzą odchodzić. Chęć powrotu, odtworzenia i ponownego uchwycenia tego doświadczenia jest wtedy obecna. Niezmiennie pojawia się sugestia: „Zróbmy to jeszcze raz!”. Trzecie miejsce istnieje właśnie z powodu owej chęci.
/8/ Miejsce trzecie jest domem poza domem (niby trzecie miejsce, ale drugi dom).
- Jak powiedział mi kiedyś pewien samozatrudniony człowiek w odniesieniu do swojej kawiarni: „Poza domem jest to jedyne miejsce, w którym wiem, że będę codziennie o mniej więcej tej samej porze”. Jeśli jednostka ma swoje trzecie miejsce, to miejsce to również „ma ją”.
- Odwiedzając cudzy dom, człowiek musowo czuje się trochę jak intruz, niezależnie od tego, jak serdeczny jest gospodarz, podczas gdy trzecie miejsce wywołuje zgoła inne uczucie. To drugie otoczenie jest miejscem publicznym, a bywalec nie jest outsiderem. Co więcej, tak jak matka zdaje sobie sprawę ze swojego wkładu w rodzinę, tak bywalcy zdają sobie sprawę ze swojego wkładu w grupę towarzyską.
- Często bywalcom przyznaje się przywileje i prawa własnościowe odmawiane klientom przejezdnym lub przypadkowym. Specjalne miejsce może być zarezerwowane, formalnie lub nieformalnie, dla „przyjaciół domu”. Może zostać udzielony dostęp przez drzwi nieużywane zazwyczaj przez publiczność. Dopuszczalne może być swobodne korzystanie z domowego telefonu. Ale niezależnie od tego, czy narastają haptyczne korzyści i przywileje, zawłaszczenie wzrasta wraz z zażyłością. Im częściej ludzie odwiedzają dane miejsce, używają go i sami stają się jego częścią, tym bardziej jest ono ich.



