Wczoraj zmarł Waldemar Krysiak, Gej przeciwko światu, Myślozbir... Aż przeczytałem to jego głosem. Zmarł na zawał serca, śledziłem go troszkę wcześniej zanim zaczęła się jego kariera (pierwszym wydarzeniem była chyba debata z Dudą nt. LGBT?). Widziałem jak występował z Doxem, Romanem Warszawskim, innym prawicowym-gejem. Znam go od dawna, ale nie śledzę go regularnie od... też dawna. Wkurzył mnie podlizywaniem się PiSowi, bo nieco wcześniej miał inne poglądy, bardziej liberalne, ale nie w stylu Korwin-Krula, tylko bardziej centrowym. Coś się jednak stało i nieco zmienił podejście. Pamiętam czasy, gdy twardo stawiał się swoim, bo prawicowcy gadali bzdury o LGBT. Podjął decyzję, ja go za to skreśliłem z listy 100% zaufanych, ale rozumiem czemu tak zrobił. Ale nadal go słuchałem.
Wpis będzie hm... Trochę nietypowy. Obaj lubimy walić prawdę z mostu, obaj lubimy komentować po swojemu, obaj lubimy odnosić się do detali, bo diabeł tkwi w szczegółach... Swój swego pozna po prostu. Długo śledziłem Waldka i wiem, że nie chciałby smutnego pierdu pierdu na swój temat. Nie mógłbym powiedzieć, że był szczęśliwym człowiekiem, bo nim raczej ciągle nie był (jego slowa, nie moja interpretacja). Na pewno był jednak konkretnym typem z czarnym poczuciem humoru jak ja, czy @ataraksja Myślozbir nie gryzł się w język, gdy nie musiał, więc uszanuję jego charakter. Dlatego pozwoliłem sobie na inny charakter tego posta, taki może chciałby przeczytać. Jutro podczas spaceru zajdę na cmentarz i pomodlę się za niego drugi raz, zapalając mu świeczkę.
Czy Waldek robił rzeczy, które były powszechnie uznane za zjebane? Tak, jak wszyscy (jak ktoś uważa inaczej, wsadźmy wszystkim ludziom sondy w mózg i zweryfikujmy ich deklaracje - gwarantuję wam że większość słodkopierdzących niby-dobrych zacznie grać tango ze strachu).
Czy wchodził na lewicowe grupki, czasem robiąc burdel? Tak. Czy wchodził na Twittera w podobnym celu? Tak. Czy parę osób skrzywdził słowem? Tak. Czy robił coś, czego nie robi lewica i prawica (wcześniejsze robi powszechnie?) Nie. Czy odkrył jak na tych grupkach część lewicy pierze mózgi, wymienia się pdf fotkami? Tak. Czy część lewicy go za to szkalowała? Tak (o powodach nie chcę mówić, jak szukacie wskazówek, mogę poszukać odpowiednie filmiki Szymona z Wojny Idei, które pokażą wam ścieżkę). Mówimy o lekach, które rozwalały im układ hormonalny, na które byli za młodzi (wszyscy się chyba uniwersalnie zgodzimy, niezaleznie od wszystkiego, że to zbyt poważna decyzja jak na wiek, gdy ma się fsiu-wziu we łbie), a jak jakiemuś "panu lub pani" dobrze wkręciła się gadka, to czasem prosili o zdjęcia tego, czego młody nastolatek nie powinien pokazywać w internecie, a starszy robi to na własną odpowiedzialność.
Lewica przebąkuje coś o nękaniu z jego strony, więc powiem tak - tak długo jak ludzie z danej opcji (ważne osoby) nie potępiają tego, argument jest dla mnie niewidzialny. Wielu ludziom to można zarzucić na luzaku.
Czy Waldek manipulował w lekkim / średnim stopniu? Tak, zdarzało się, jak każdemu. Powiecie, że nie każdy manipuluje? Można to robić świadomie lub nieświadomie, a wiele razy słyszałem od prawaków i lewaków, że jak pisze się o czymś, to trzeba uwzględnić obie strony. Czy większość przedstawicieli każdej grupy światopoglądowej to robi? Nie. I jako że czasem byłem słusznie ciśnięty przez Sarmaticusa lub Deepresearcher (i nie tylko przez nich) za zbyt mocne rzecz, które mógłbym i powinienem napisać inaczej, lepiej, dobrze wiem co mówię. Świat nie jest prosty, choć wiele osób tak chciałoby go widzieć i wszystkim zdarza się go tak widzieć.
Czy Waldek potrafił spojrzeć krytycznie na swoje poglądy, jak ktoś zapodał mu sensowny argument? Tak, dość często to widzialem, bo parę razy sam mu zadałem trudne pytania, na które musiał odpowiedzieć TAK / NIE. Większość lewicowców i prawicowców nie stać na ten gest, większości ludzi na to nie stać, bo ideologia zalała im mózg, a brak czasu / zmęczenie utrudnia myślenie. Każdemu się to czasem zdarza, ale tylko nieliczni są świadomi ludzkiej głupoty w tym temacie.
I jeśli ktoś powie, że bla bla bla niee, tak nie jest, to odpowiem - interesuję się polityką ponad 20 lat, zdałem politologię, obroniłem licencjat. Znam ten temat i mam to szczęście mieć dobrą pamięć. Niestety, ale ludzie bardzo rzadko zachowują się w 100% tak, jak to sugerują ich słowa. Powiem więcej, to zwyczajna bzdura. Na człowieka naciska tyle czynników zewnętrznych i wewnętrznych, że zazwyczaj jest to bardzo, bardzo trudne do ogarnięcia.
Nie chcę bronić Waldka, bo celowo obrał tę drogę i jak wiadomo, czasem się pieprznie bzdurę. Czasem człowiek też się zakręci za bardzo nad jakimś tematem. Niemniej jednak pragnę przypomnieć, że Waldek robił bardzo dobre śledztwo jak pewne grupy w Polsce (mówił o nich m.in. Szymon z Wojny Idei), która nakręcała zaburzone / nieszczęśliwe dzieci do zmiany płci (obcięcia kutasa razem z jajami, nazwijmy rzeczy po imieniu). Mój znajomy (Celowo go tak nazywam), który interesuje się tematem jak ja, ale jest nieco bardziej lewicowy niż ja, zwrócił uwagę, że gdyby lewicowa szuria weszła mu na głowę w tym wieku, to mógłby to kupić jako rozwiązanie swoich problemów. Wg UE 98% przypadków dysforii płciowych można wyleczyc farmakologiczne i psychiatrycznie, obcięcie kutasa to absolutna ostateczność. Można UE zarzucić różne rzeczy, ale badania przeprowadzają naprawdę rzetelnie. Takie są fakty i tyle. A nawet jeśli ta liczba nieco urosła, to ciągle mówimy o ponad 98% ludzi cierpiących na tego typu problemy, nie populacji w ogóle. Wiele zaburzeń i tzw. "problemów z głową" to tematy trudne, często zafałszowane przez nas samych, choroby, konowałów co odwalali tzw. "sztukę" i nie zajęli się odpowiednio pacjentem.
Prawdopodobnie nie widziałem wszystkich przewin Waldka i na milion procent parę razy "przyjebał jak dzik w sosnę", pewnie nawet paręnaście razy. Tylko zacytuję Adama Michnika z wczesnych lat '90 - oceniajmy każdego, krok po kroku, decyzja po decyzji. Każdy człowiek ocenia podług własnych lub wpojonych emocji, poglądów. Każdy z nas popełnia błędy każdego dnia, jak również pomaga innym. Tak lewak, jak i prawak. Byłoby pięknie, gdyby wszyscy zamknęli gęby i zajęli się swoim życiem, zamiast dawać pomagać politykom, mediom, neo-szlachcie, wierchuszce prawicowej, lewicowej. Oni wszyscy mają nas w dupie i celowo podkręcają te konflikty.
Pomaganie nie jest sexy, dziennikarze chcą zarobić, politycy chcą być potrzebni, dlatego słyszycie głównie o negatywnych przykładach. Prawakom nie zależy na tym, by ich ultrasi usłyszeli o lewicowej ex-aktywistce, która ma wyjebane na to komu daje leki na endometriozę, ona patrzy na chore kobiety (przykład z USA, usłyszałem od koleżanki chorej na endo), lewicy nie zależy na tym, by ich ultrasi słuchali o ich błędach. I vice versa, jak się dobrze poszpera, to bez wątpienia dojdzie się do wniosku, że obie strony (oraz inne, mniejsze, te widoczne i niewidoczne) są z grubsza równe na tym polu. A między tym wszystkim są zwykli ludzie, którzy na tym cierpią.
Waldek był świadomie bezczelnym, pyskaczem jak ja, ale nie był zły. Co najwyżej cyniczny, ale o tym już pisałem. Nie przypominam sobie jednak, by Waldek kiedykolwiek naprawdę się ześwinił i tak go zapamiętam. Ludzkość potrzebuje wszystkich typów ludzi - lewicowców, prawicowców, egoistów, altruistów. Marudy które nie gryzą się w język jak Waldek też są ważne, bo często mają na tyle duże jaja (lub są na tyle bezczelni), by o tym mówić jak inni wolą milczeć.

