scrobble.life
← Back

Title · no scrobbles indexed yet

Earwig and the Witch

The first scrobble for this title is still propagating, but a community review is already indexed below.

Reviews

Longform community posts about this title

[Animation review] [Eng | Esp] Earwig and the Witch@jrjaime839d
Permalink·Open on PeakD ↗·Linked from existing Hive post

Comments

No comments yet — be the first.

2 more reviews

  1. Earwig and the Witch short opinion@herosik1662d

    Earwig ENG.jpg

    I've been waiting for this movie. It wasn't my most anticipated production, but Ghibli studio made a name for itself with many, at least good, films. As I wrote several times, I am not a fan of them, but I know that I can watch their films without critics' reviews (excluding my two buddies who are fans of this studio - I greet you, Kamil and Karol). Even if I don't like it, it will have interesting topics, interesting characters, plots or a thought-provoking plot. Alternatively, it will just be a good and nice show - after all, the term "Japanese Disney" didn't come out of nowhere. Unfortunately, this movie is boring, it has uninteresting characters, it doesn't offer anything cool ... I guess it's my fault, because in the second half I fell asleep and, according to Asia, it's not worth continuing. One would like to make a meme with old Miyazaki, who returns from retirement for the 666 time. Ie. put his face over the face of Thanos grabbing the glove, who says "I'll take care of it in person."

    E1.jpg

    It won't be a long text or a review - I don't want to continue it, let alone write too long about it. It was not a tragedy like "Sailor Moon: Eternal" (I assessed it positively despite many complaints) or an embarrassingly poor production, where my girlfriend complained from the beginning, but I honestly doubt I would rate it 7/10. In fact, she initially complained that nothing was happening, but when Thomas the cat showed up, the level went up a bit. But not so much that I want to finish the second half of the film.

    E2.jpg

    The film is based on a book by Diana Wynne Jones of the same name. I don't know her, but my buddy Kamil read it and said it could be done in less than an hour. I did not ask him how faithful the adaptation is, how much Ghibli added content and whether he could feel the dragging on the book, so I do not know if it was the book's fault or Goro Miyazaki (the son of this renowned, outstanding Japanese director and producer). The book is said to be 128 pages long, and the movie is approximately just over 80 minutes long. I did not check how long the actual picture lasts, excluding the end credits and the visually, stylistically and musically interesting opening, which unfortunately I cannot positively assess - IMO was weak and definitely too long. Maybe if it was shorter, I would change my mind, but it went on and on ... Coming back, I do not know any book adaptation in this matter, so I do not know if 128 pages of content will be enough for, say, 70-75 minutes for this art form . However, I think that the movie was too boring and could be sped up a bit - show the same, but in 60 minutes.

    E3.jpg

    I was not interested in anything, the plot, characters, magic. There are some good ideas in it (magic itself, quite interesting, Thomas was quite likeable, musical elements I like to see in various works) but to be honest - story telling is better about those Chinese animated films I reviewed over 8 months ago on the blog. Seriously, those films lacked Ghibli's skills and abilities, but I enjoyed watching them much nicer. Even if the characters were a cliché (and usually they were), however I could get emotional with them and they acted in this one production, even though I don't have much to praise them for. The same for a scenario that had nothing interesting to offer me. Maybe I'm being too critical and will get my head from Ghibli fans, but ... I mean honestly.

    E4.jpg

    When it comes to animation, line, CGI, music etc. so well ... I will expose myself to Ghibli fans again, but TMS did it much better for me in "Lupine the Third: The First". The fact that that movie had a few flaws too, made some elements weaker than others, but made up for the rest. Apart from the plot and showing some characters (because some of them are shown very poorly and sketchily), the action was very nice. Yes, that animation and line had aspects that didn't do that well, but ... Everything moved smoothly, evoked positive emotions more often, there was a LOT of heart in it (like in Ghibli's best movies) and Lupine's best scenes, especially this one with walking through one trap, they just made a really GOOD impression. Even if some scenes looked poor + storyline and the characters did not demand at times (as in the anime Ghibli), the advantages covered these shortcomings. I recommend it, it is not the best "Lupine", but it is definitely one of the best starting points I know. Ok ... Because I was asking as if it was a text about "Lupine". I can partially forgive them because this is their first CGI movie, but I cannot praise them. It just turned out fine, but a bit disappointing for me.

    E5.jpg

    E6.jpg

    To sum up, this is not a tragic production and you can safely watch, if your child understands the subtitles (because Netflix does not offer too many soundtracks), you can watch it. It's still a good movie, and if your child (or someone you care for) doesn't mind Japanese, you can watch it. It is finally done by Ghibli, who hardly ever released a poor movie. Perhaps children will like emotions, children's expressions, knowledge, a cat, their interesting style or a few other things. It can be the same for you, if you don't mind the fairy-tale nature of the piece and this type of atmosphere. They don't bother me, but I can't rate this movie above 7/10. For me, it's such a +6/10. Have old Miyazaki come back and make a movie that will fuck up the Box Office "Demon Slayer: Mugen Train".

    Permalink·Open on PeakD ↗·Linked from existing Hive post
  2. Earwig and the Witch - krótka opinia@herosik1675d

    Earwig POL.jpg

    Czekałem na ten film. Nie była to najbardziej oczekiwana przeze mnie produkcja, ale studio Ghibli wyrobiło sobie renomę wieloma, co najmniej dobrymi filmami. Jak kilkukrotnie pisałem, nie jestem ich fanem, ale wiem że mogę oglądać ich filmy bez recenzji krytyków (z wyłączeniem moich dwóch kumpli, którzy są fanami tego studia - pozdrawiam Was, Kamil i Karol). Nawet jeśli mi się on nie spodoba, to będzie miał ciekawą tematykę, interesujące postacie, wątki lub fabułę skłaniającą do przemyśleń. Ewentualnie będzie po prostu dobrym i ładnym show - w końcu określenie "Japoński Disney" nie wzięło się znikąd. Niestety, ten film jest nudny, ma nieciekawe postacie, nie oferuje nic fajnego... No chyba ze to moja wina, bo w 2 połowie zasnąłem i wg Asi nie warto tego kontynuować. Aż chciałoby się zrobić mema ze starym Miyazakim, który po raz 666 wraca z emerytury. Tzn. nałożyć jego buzię na twarz Thanosa chwytającego za rękawicę, który mówi "Zajmę się tym osobiście".

    E2.jpg

    Nie będzie to długi tekst ani recenzja - nie chce mi się go kontynuować ani tym bardziej pisać zbyt długo o nim. Co prawda nie była to tragedia, jak "Sailor Moon: Eternal" (oceniłem go w sumie pozytywnie mimo wielu narzekań) lub żenująco słaba produkcja, przy której moja dziewczyna narzekała od początku, ale szczerze wątpię bym ocenił ją na 7/10. Fakt, początkowo narzekała że nic się nie dzieje, ale jak pojawił się kot Thomas, to poziom nieco wzrósł. Jednak nie na tyle, bym chciał dokończyć drugą połowę filmu.

    E3.jpg

    Film jest na podstawie książki autorstwa Diany Wynne Jones o tym samym tytule. Nie znam jej, ale mój kumpel Kamil przeczytał ją i powiedział, że można to zrobić w niecałą godzinę. Nie pytałem go o to, jak wierna jest to adaptacja, ile Ghibli dodało od siebie treści i czy czuć przeciąganie względem książki, więc nie wiem czy to wina książki, czy Goro Miyazakiego (syna tego uznanego, wybitnego japońskiego reżysera i producenta). Książka ma podobno 128 stron, a film trwa około nieco ponad 80 minut. Nie sprawdzałem, ile trwa faktyczny obraz z wyłączeniem napisów końcowych i ciekawego wizualnie, stylistycznie i muzycznie openingu, którego niestety nie mogę pozytywnie ocenić - IMO był słaby i zdecydowanie za długi. Może gdyby był krótszy, to zmieniłbym zdanie, ale on się ciągnął i ciągnął... Wracając, nie znam się na adaptacji książek w tej materii, więc nie wiem, czy 128 stron treści wystarczy na powiedzmy 70-75 minut w przypadku tej formy sztuki. Uważam natomiast, że film był zbyt nudny i można było go nieco przyspieszyć - pokazać to samo, ale w 60 minut.

    E4.jpg

    E5.jpg

    Nie interesowało mnie nic, fabuła, postacie, magia. Jest w tym kilka dobrych pomysłów (sama magia, dość ciekawa, Thomas był całkiem sympatyczny, elementy muzyczne, które lubię oglądać w różnych dziełach), ale będąc szczerym - story-telling jest lepszy w przypadku tych chińskich filmów animowanych, które recenzowałem z 8 miesięcy temu na blogu. Serio, tamtym filmom co prawda brakowało umiejętności i możliwości Ghibli, ale oglądało mi się je znacznie przyjemniej. Nawet jeśli postacie były kliszą z kliszy (a zazwyczaj były), to jakkolwiek mogłem się z nimi zżyć emocjonalnie i działały w ramach tej jednej produkcji, mimo że nie mam zbyt wielu rzeczy, za które je mógłbym pochwalić. To samo w przypadku scenariusza, który nie miał mi nic ciekawego do zaoferowania. Może jestem zbyt krytyczny i dostanie mi się po głowie od fanów Ghibli, no ale... No mówię szczerze.

    E6.jpg

    Jeśli chodzi o animację, kreskę, CGI, muzykę etc. to cóż... Znowu się narażę fanom Ghibli, ale TMS zrobił to jak dla mnie znacznie lepiej w "Lupin the Third: The First". Fakt, tamten film też miał parę wad, zrobił niektóre elementy słabiej niż inne, ale reszta nadrabiała. Pomijając fabułę i pokazanie niektórych postaci (bo niektóre pokazano bardzo słabo i pobieżnie), to akcja była bardzo ładna. Tak, tamta animacja i kreska miała aspekty, które nie radziły sobie tak dobrze, ale... Wszystko płynnie się ruszało, częściej wywoływało pozytywne emocje, było w tym DUŻO serca (jak w najlepszych filmach Ghibli), a najlepsze sceny Lupina, zwłaszcza ta z przechodzeniem przez jedną pułapkę, po prostu zrobiły naprawdę DOBRE wrażenie. Nawet jeśli niektóre sceny wyglądały słabo + fabuła i postacie niekiedy nie domagały (jak w anime Ghibli), to zalety przykrywały te niedostatki. Polecam, nie jest to najlepszy "Lupin", ale na pewno jest to jeden z najlepszych punktów startowych, jakie znam. Ok... Bo się zagadałem jakby to był tekst o "Lupinie". Częściowo mogę im to wybaczyć, bo to pierwszy ich film wykonany w technologii CGI, ale nie mogę ich pochwalić. Po prostu wyszło dobrze, ale jak dla mnie nieco rozczarowująco.

    E1.jpg

    Reasumując, nie jest to tragiczna produkcja i spokojnie możecie obejrzeć, jeśli Wasze dziecko rozumie napisy (bo Netflix nie oferuje zbyt wielu ścieżek dźwiękowych), to możecie oglądać. To nadal dobry film i jeśli Waszemu dziecku (lub jakiemuś, którym się opiekujecie) nie przeszkadza język japoński, to możecie obejrzeć. Robi to w końcu Ghibli, którzy raczej nigdy nie wypuścili słabego filmu. Być może spodobają się dzieciom emocje, miny dzieci, wiedzma, kot, kupi ich ciekawa stylistyka lub parę innych rzeczy. Tak samo może i Wam, jeśli nie przeszkadza Wam baśniowość utworu i tego typu klimaty. Mi nie przeszkadzają, ale nie mogę ocenić tego filmu powyżej 7/10. Dla mnie to takie +6/10. Niech stary Miyazaki wróci i zrobi film, który rozpierdoli w Box Office "Demon Slayer: Mugen Train".

    Permalink·Open on PeakD ↗·Linked from existing Hive post