scrobble.life
#polish

Dziennik #111/2026 - jest jak jest

elg21-road-5616457_1920.jpg

Źródło: Pixabay


Dzień dobry.

Bardzo nietypowa godzina wpisu jak na mnie, bo zawsze wrzucam dzienniki wieczorem, a w zasadzie bardzo późnym wieczorem, ale dzisiaj ma to swoje uzasadnienie.

Noc była koszmarem. Zasnęłam chwilę po 6, a mniej więcej koło 6:45 obudził mnie telefon służbowy, bo zapomniałam go wyciszyć. W nocy.. było mi bardzo ciężko. Bardzo. To wszystko co się wydarzyło w ostatnich tygodniach złamało mnie i nie ma co tutaj czarować. Miałam jakieś naiwne przeświadczenie w sobie, że jeśli zakochałam się pierwszy raz od lat, pierwszy raz po śmierci partnera byłego dopuściłam do siebie kogoś to może coś z tego będzie, a finalnie doświadczyłam przemocy psychicznej, a potem i fizycznej. I jest mi ciężko, bo mam do siebie wielkie pretensje. Że jestem głupim debilem. I wiele mnie kosztuje, aby nie wymierzyć sprawiedliwości za to, co mnie spotkało, ale nie chcę. Nie chcę dlatego, że postanowiłam odciąć się od ludzi, którzy mogliby to zrobić i zrobiliby to bez mrugnięcia okiem. Nie chcę, bo chcę rozpocząć na nowo składanie życia do kupy, a nie zrobię tego cały czas brodząc w przeszłości, no ni chuj się nie da. Wczoraj awaryjnie porozmawiałam z psychologiem, jest źle i to jest bardzo źle, ale dźwignę to.

Mam na to konkretny plan, który obejmuje po pierwsze zerwanie różnych dziwnych kontaktów w tym likwidacja dodatkowego telefonu, który mi służył do.. powiedzmy nie zawsze prawnych i moralnych rzeczy. Praca. Bieganie. Farmakoterapia. Psychoterapii na razie nie chcę, jestem nią bardzo zmęczona po ostatnich prawie 6 latach ciągłego babrania się, ale nie zamykam tej furtki, jestem w kontakcie z kimś, kto awaryjnie udzieli mi wsparcia i zna mnie od lat, więc nie będzie to wsparcie chybione, ale na razie nie chcę. I całkowita abstynencja od wszelakich substancji psychoaktywnych i behawioralnych rzeczy, które mi nie służą i zaprzestanie nadużywania leków, bo też już nie wiem czy się nie wjebałam na grząski grunt z lekami, bo jest grubo i nieciekawie. Wiem, że mogę to ogarnąć. Tylko dziś potrzebuję po raz ostatni się nawalić, bo hałas, który mam w głowie i sercu jest nie do zniesienia. A jutro będzie lepiej..

Dzisiaj będę leżeć z psem, oglądać filmy, zażywać, płakać i się nad sobą rozczulać i użalać, bo jest mi tak kurewsko źle, że kompletnie odechciewa się żyć, ale miętolę cały czas w łapie talizman na szczęście, który dostałam od najukochańszej osoby i choćby dla niej wstanę. Mam też nikczemny plan, żeby spróbować coś zjeść, bo nie wiem czy jadłam cokolwiek w tym tygodniu, jakoś mi dni przeleciały i chuj wie..

20260829_112244.jpg Źródło: fotografia własna

Jako rasowy hazardzista, wręcz zawodowy uwzględniając przejebane kwoty bardzo lubię rachunek prawdopodobieństwa, ale że z matmy jestem totalna noga, bo jestem chodzącym żywiołem, a nie analitykiem, więc poprosiłam chat gpt, żeby mi wyliczył jakie są szanse, że los się w końcu odmieni i jest nieźle:

image.png

No to jest nadzieja, żeby przetrwać to gówno. Chociaż chwilę się pośmiać, bo kurwa do śmiechu nie jest mi wcale.

Jutro raczej będę zgonować, więc nie wiem czy wrzucę dziennik, ale od poniedziałku wracamy do dokumentowania wstawania z kolan.

Dziękuję Wam za to wsparcie w ostatnich tygodniach, a dniach to już w szczególności.

@rozku <3 @herosik <3 @deepresearch <3

Kiss, kiss.

No kurwa skopały mnie ostatnie miesiące, nie wiem jak to inaczej opisać. Kurewsko się boję.

Comments · 3

  • @zoe01(71)· 11h

    You've been curated 🌷

  • @deepresearch(71)· 12h

    17880023401881673379669348461783.jpg

  • @deepresearch(71)· 12h

    Kiedyś jak było trudno do myślenia dał mi mocno taki wykres

    1000035990.jpg

    Kurde nie wiem czy działa wyślę Ci też na Discord