scrobble.life
#polish

The Great Good Place. Notatki [5]

Jedziemy dalej z "The Great Good Place". Pora na rozdział 4: Większe dobro. W tym rozdziale Oldenburg skupił się na społecznych korzyściach istnienia miejsc trzecich. Ale jest to do tej pory najmniej ciekawa część, głównie ze względu na dystans czasowy (Oldenburg skupia się na telewizji a mamy już Internet) oraz przestrzenny (USA ma swoją specyfikę).

  • Władcy Szwecji zakazali picia kawy w XVIII wieku. Oficjalni przedstawiciele władzy byli przekonani, że kawiarnie to „jaskinie dywersji, w których niezadowoleni planują rewolty”. Zmuszono kilku przedstawicieli środowiska medycznego do przedstawienia „naukowych” zeznań lekarskich, twierdzących, że kawa jest szkodliwa dla ludzkiego organizmu.
  • Przez większą część naszej historii tawerny służyły również do zapewniania kontaktów między wyborcami a ich wybranymi przedstawicielami oraz lokalnymi liderami biznesu. O osiemnastowiecznych domach gościnnych Warner donosi, że „otwierały się na całe życie ulicy i... nie chroniły liderów miasta przed kontaktem z życiem, które ich otaczało”.
  • Przeciętne trzecie miejsce ledwie dorównuje tradycyjnej kanadyjskiej piwiarni pod względem hałaśliwości. Jednak głośność wydawanego głosu to tylko jeden z wielu składników zabawy, a wszystkie trzecie miejsca oferują wiele innych. Wszystkie dają siłę płynącą z liczebności. Wszystkie pozwalają na ucieczkę od rutyny w przestrzeni pozwalającej na relaks i wesołość. Niższa intensywność świętowania jest rekompensowana częstotliwością, z jaką się mu oddaje; to, czego większości trzecich miejsc brakuje w szaleństwie, nadrabiają tym, że są częścią rytmu codziennego życia. Co najlepsze, trzecie miejsce dobrze wpisuje się we współczesne życie miejskie.

Ogólnie jest to dość naciągany (moim zdaniem) rozdział, w którym Oldenburg przekonuje, że miejsca trzecie są pożyteczne bo:

  • są antytotalitarne i prodemokratyczne
  • tworzy nawyk zrzeszania się co stymuluje aktywność
  • mężczyźni dają upust emocjom i nie biją żon
  • zabawa jest pod kontrolą
  • ludzie siedzący w miejscach trzecich kontrolują sytuację na dzielni.

W odpowiedzi na potencjalny sceptycyzm pisze:

Opis zaprezentowany w początkowych rozdziałach nie wynika ze spekulacji. Jest zbudowany na obserwacjach — moich własnych i innych osób. Nie jest więc wypreparowany z życia, lecz oparty na jego uważnej obserwacji.

Z pewnością ta charakterystyka nie pasuje do większości lokali, które w przeciwnym razie mogłyby stać się trzecimi miejscami. Patrząc ponowie na tawerny, jak to zwykle robi sceptyk, pierwszy zasugerowałbym, że w przypadku przeciętnej z nich jest bardziej prawdopodobne, iż nie będzie trzecim miejscem, niż że nim będzie. Wiele niezdrowych rzeczy może przyciągać ludzi do takich miejsc. Tym, co wyróżnia trzecie miejsce, jest to, że przyzwoitość i dobry nastrój konsekwentnie w nim przeważają. Stali goście o tym wiedzą i to jest to, co sprawia, że wracają.

Należy wyjaśnić dwie dodatkowe kwestie. Trzecie miejsce nie jest uniwersalnym lekarstwem na wszystkie bolączki społeczne i osobiste, ani też rodzaj relacji, jaki oferuje, nie przemówi do każdego. Jeśli chodzi o pozytywne konsekwencje przebywania w trzecim miejscu dla życia jednostki i społeczności, byłem konserwatywny, ograniczając dyskusję do korzyści bezpośrednich i raczej łatwych do zaobserwowania po wejściu do świata trzeciego miejsca.

Jeśli chodzi o ograniczony urok trzeciego miejsca, nawet w społeczeństwach takich jak Francja czy Anglia, które nadają trzeciemu miejscu status, na jaki zasługuje, nie wszyscy do niego tłumnie zmierzają. Zaledwie nieco ponad połowa mężczyzn w tych krajach odwiedza kawiarnię lub pub z jakąkolwiek regularnością. W małomiasteczkowej Ameryce, gdzie wszyscy „znają wszystkich”, a trzecie miejsca są dostępne dla każdego, wielu z nich ich nie odwiedza. To prawdopodobnie dobrze, że niektórzy trzymają się z daleka. Przebywanie w trzecim miejscu nie jest kwestią siedzenia i marnowania czasu, jak często lubią to sobie wyobrażać jego krytycy. Musi istnieć sympatia do innych ludzi, która wykracza poza granice własnej grupy społecznej, oraz umiejętność prowadzenia rozmowy. Dołączenie ponurych ludzi, którzy nie potrafią niczego wnieść i wolą być gdzie indziej, ledwie poprawiłoby sytuację.

Tak jak w najlepszych czasach i najlepszych miejscach, trzecie miejsce powinno być po prostu opcją. Nasza topografia miejska sprzyja obecnie tym, którzy wolą być sami, zostawać w domach lub ograniczać swoje wyjścia do stosunkowo ekskluzywnych otoczeń. To typy poszukujące przygód, towarzyskie i stworzone do życia wspólnotowego („clubbable”) są poszkodowane przez kierunek, jaki przybrał rozwój urbanistyczny w naszym społeczeństwie. A to są właśnie ci ludzie, od których pozory życia społecznościowego zależą najbardziej.

Comments

No comments yet — be the first.